ul. Kościuszki 6, 32-650 Kęty
tel. +48 338452146

 

Watykan, 29 grudnia 2010r.

 

Drodzy bracia i siostry,

 

Dziś chciałbym przedstawić wam inną świętą, mniej znaną: świętą Katarzynę z Bolonii, kobietę wielkiej kultury, ale bardzo pokorną; oddaną modlitwie, ale zawsze gotową do służby; szlachetną w ofierze, ale gotową z radością przyjąć wraz z Chrystusem krzyż.

Urodziła się w Bolonii 8 września 1413 r. jako pierwsza córka Benvenuty Mammolini i Giovanniego de’Vigri – bogatego i wykształconego patrycjusza z Ferrary, doktora prawa i lektora publicznego w Padwie, gdzie prowadził działalność dyplomatyczną w służbie Mikołaja III z rodu Este, markiza Ferrary. Wiadomości o dzieciństwie i okresie dojrzewania Katarzyny są skąpe i nie do końca pewne. Jako dziecko mieszka w Bolonii, w domu wujostwa: tu wychowują ją rodzice, zwłaszcza matka, kobieta wielkiej wiary. Wraz z nią przenosi się następnie do Ferrary, gdy miała około dziesięciu lat i tam wstępuje na dwór Mikołaja III d’Este jako dwórka i druhna Małgorzaty, jego naturalnej córki. Markiz przekształcił Ferrarę we wspaniałe miasto, zapraszając artystów i pisarzy z różnych krajów. Wspierał kulturę i – chociaż sam wiódł życie niezbyt przykładne – troszczył się bardzo o dobro duchowe, o postawę moralną i wychowanie swych poddanych.

W Ferrarze Katarzyna nie odczuwa aspektów negatywnych, jakie cechowały często życie na dworze: cieszy się przyjaźnią Małgorzaty i staje się jej powiernicą; wzbogaca swą kulturę: studiuje muzykę, malarstwo, taniec; uczy się poezji, pisania utworów literackich, grania na wioli; staje się znawczynią sztuki miniatury i przepisywania; doskonali znajomość łaciny. W przyszłym życiu monastycznym będzie bardzo ceniła dziedzictwo kulturalne i artystyczne, które poznała w tych latach. Uczy się łatwo, namiętnie i wytrwale; wykazuje wielką roztropność, szczególną skromność, grzeczność i uprzejmość w zachowaniu. Jedna cecha wyróżnia ją jednak w sposób bezwzględnie wyraźny: jej duch stale zwrócony ku sprawom Nieba.

W wieku zaledwie czternastu lat, jak również w następstwie pewnych wydarzeń rodzinnych, Katarzyna postanawia opuścić dwór, aby przyłączyć się do grupy młodych kobiet pochodzenia szlacheckiego, które prowadziły życie wspólnotowe, poświęcając się Bogu. Matka, kierując się wiarą, zgadza się na to, choć miała inne plany względem niej.

Nie znamy drogi duchowej Katarzyny przed tym wyborem. Używając trzeciej osoby stwierdza ona, że wstąpiła na służbę Bogu „oświecona łaską Bożą (...), z prawidłową świadomością i wielkim zapałem”, spędza noc i dzień na świętej modlitwie, zobowiązując się do zdobywania wszystkich cnót, które widziała u innych, „nie z zazdrości, ale aby bardziej podobać się Bogu, w którym złożyła całe swoje serce” (Siedem broni duchowych, VII, 8; Bolonia 1998, str. 12). Na tym nowym etapie jej życia dokonuje się w niej znaczący rozwój duchowy, ale przechodzi ona też przez wielkie i straszne próby, cierpienia wewnętrzne, zwłaszcza kuszenia przez diabła. Przeżywa głęboki kryzys duchowy aż do granic rozpaczy (por. tamże, VII, str. 12-29). Żyje w nocy duchowej, doświadczając nawet pokusy niewiary w Eucharystię. Po wielu cierpieniach Pan ją pocieszył: w widzeniu daje jej jasne poznanie prawdziwej obecności eucharystycznej, poznanie tak jaśniejące, że Katarzyna nie potrafi wyrazić tego słowami (por. tamże, VIII, 2, str. 42-46).

W tym samym okresie we wspólnotę uderza bolesna próba: pojawiają się napięcia między tymi, które chcą iść drogą duchowości augustiańskiej, a tymi, które są ukierunkowane na duchowość franciszkańską. Między rokiem 1429 a 1430 przełożona grupy Lucia Mascheroni postanawia założyć klasztor augustiański. Katarzyna natomiast z innymi wybiera związanie się z regułą św. Klary z Asyżu. Jest to dar Opatrzności, gdyż wspólnota mieszka w pobliżu kościoła Ducha Świętego przylegającego do klasztoru braci mniejszych, którzy przystąpili do ruchu Obserwancji (posłuszeństwa). Katarzyna i jej towarzyszki mogą w ten sposób uczestniczyć regularnie w obrzędach liturgicznych i otrzymywać odpowiednią pomoc duchową. Z radością słuchały nawet kazań św. Bernardyna ze Sieny (por. tamże, VII, 62, str. 26). Katarzyna wspomina, że w 1429 roku – trzecim roku od jej nawrócenia – idzie do spowiedzi do jednego z braci mniejszych, naznaczonych przez niego, odbywa dobrą spowiedź i modli się gorąco do Pana, aby udzielił jej przebaczenia wszystkich grzechów i wyznaczonej za nie kary. Bóg objawia jej w widzeniu, że wybaczył jej wszystko. Jest to bardzo mocne doświadczenie miłosierdzia Bożego, które naznaczy ją na zawsze, dodając jej nowego zapału, aby wielkodusznie odpowiedzieć na ogromną miłość Boga (por. tamże, IX, 2, str. 46-48).

W 1431 r. ma wizję Sądu Ostatecznego. Straszna scena potępionych pobudza ją do wzmożenia modlitw i pokutowania za zbawienie grzeszników. Demon nadal ją atakuje, ona zaś coraz pełniej zawierza się Panu i Maryi Pannie (por. tamże, X, 3, str. 53-54). W swych pismach Katarzyna pozostawia nam pewne zasadnicze uwagi o tym tajemniczym zmaganiu, z którego wychodzi zwycięsko dzięki łasce Bożej. Czyni to, aby pouczać swe współsiostry i tych, którzy próbują wejść na drogę doskonalenia się: chce ostrzec przed pokusami diabła, który ukrywa się często pod niewinnym wyglądem, aby następnie rozsiewać zwątpienia dotyczące wiary, niepewności co do powołania, zmysłowość. W autobiograficznej i pouczającej rozprawie „Siedem broni duchowych” Katarzyna proponuje w tej sprawie nauczanie o wielkiej mądrości i głębokim rozeznaniu. Mówi w trzeciej osobie, aby przedstawić niezwykłe łaski, jakie daje Pan, a w pierwszej osobie o wyznawaniu własnych grzechów. Z jej pism wypływa czystość jej wiary w Boga, głęboka pokora, prostota serca, zapał misyjny, gorliwość w zakresie zbawienia dusz.

Wyróżnia siedem rodzajów oręża w walce ze złem i z diabłem: 1. troszczyć się i dbać o czynienie zawsze dobra; 2. wierzyć, że sami nie zrobimy czegokolwiek prawdziwie dobrego; 3. ufać Bogu i dzięki Jego miłości nigdy nie lękać się walki ze złem czy to w świecie, czy w nas samych; 4. rozważać często wydarzenia i słowa z życia Jezusa, zwłaszcza Jego mękę i śmierć; 5. pamiętać, że musimy umrzeć; 6. mieć utrwaloną w umyśle pamięć o dobrach raju; 7. pozostawać w zażyłości z Pismem Świętym, nosząc je zawsze w sercu, aby kierowało ono wszystkimi myślami i wszystkimi działaniami. Jest to piękny program życia także dziś dla każdego z nas!

Katarzyna, mimo że była przyzwyczajona do dworu ferrarskiego, pełni w klasztorze obowiązki praczki, kucharki, piekarki i opiekuje się zwierzętami. Zajmuje się wszystkim, nawet posługami najbardziej pogardzanymi, z miłością i w duchu gorliwego posłuszeństwa, dając współsiostrom pełne blasku świadectwu. Widzi bowiem w nieposłuszeństwie ową pychę duchową, która niszczy wszelkie inne cnoty. W imię posłuszeństwa przyjmuje urząd mistrzyni nowicjatu, chociaż uważa, że nie jest w stanie pełnić tego obowiązku, a Bóg nadal ożywia ją swoją obecnością i swymi darami: jest mianowicie mistrzynią mądrą i cenioną.

Następnie zostaje jej powierzona posługa w rozmównicy. Wiele ją kosztuje częste przerywanie modlitwy, aby odpowiadać osobom, które przychodzą do kraty klasztornej, ale również tym razem Pan nie przestaje jej odwiedzać i być blisko niej. Wraz z nią klasztor staje się coraz bardziej miejscem modlitwy, ofiary, milczenia, wysiłku i radości. Po śmierci ksieni przełożone myślą natychmiast o niej, ale Katarzyna nakłania je, aby zwróciły się do klarysek z Mantui, bardziej wykształconych w konstytucjach i przepisach zakonnych. Jednakże w kilka lat później, w 1456, do jej klasztoru wpływa prośba o utworzenie nowej fundacji – w Bolonii. Katarzyna wolałaby zakończyć swe dni w Ferrarze, ale ukazuje się jej Pan i zachęca ją do wypełnienia woli Bożej i udania się do Bolonii w charakterze ksieni. Do nowych obowiązków przygotowuje się przez posty, dyscypliny i pokutę. Udaje się do Bolonii wraz z osiemnastoma współsiostrami. Jako przełożona jest pierwsza na modlitwie i w posługiwaniu; żyje w głębokiej pokorze i ubóstwie. Po upływie trzyletniej kadencji ksieni jest szczęśliwa, że zostaje zastąpiona, ale po roku musi na nowo podjąć swe obowiązki, gdyż nowo wybrana przełożona straciła wzrok. Mimo cierpienia i ciężkich chorób, które nią wstrząsają, pełni swą służbę wielkodusznie i z oddaniem.

Jeszcze przez rok zachęca siostry do życia ewangelicznego, cierpliwości i wytrwania w próbach, do miłości siostrzanej, do jedności z boskim Oblubieńcem, Jezusem, aby przygotować w ten sposób własny posag na wieczne gody. Posag ten Katarzyna widzi w umiejętności dzielenia cierpień Chrystusa, stawiając czoła, z pogodą, wśród niewygód, kłopotów, poniżeń, niezrozumienia (por. Siedem broni duchowych, X, 20, str. 57-58). Na początku 1463 choroby nasilają się; ponownie zbiera siostry po raz ostatni na kapitule, aby ogłosić im swą śmierć i polecić posłuszeństwo regule. Pod koniec lutego nawiedzają ją wielkie cierpienia, które już jej nie opuszczą, ale to ona pociesza siostry w bólu, zapewniając je o swej pomocy także z Nieba. Otrzymawszy ostatnie sakramenty, powierza spowiednikowi spisanych „Siedem broni duchowych” i rozpoczyna się konanie; twarz jej staje się piękna i jaśniejąca; spogląda jeszcze raz na te, które ją otaczają i oddaje łagodnie ducha, wypowiadając trzy razy imię Jezusa: jest 9 marca 1463 (por. 1. BEMBO, Zwierciadło oświecenia. Żywot św. Katarzyny z Bolonii; Florencja 2001, rozdz. III). Katarzynę ogłosi świętą 22 maja 1712 Klemens XI. Miasto Bolonia w kaplicy klasztoru Bożego Ciała strzeże jej nienaruszonego ciała.

Drodzy przyjaciele, święta Katarzyna z Bolonii z jej słowami i jej życiem jest mocnym wezwaniem dla nas, abyśmy dali się zawsze prowadzić Bogu, abyśmy pełnili codziennie Jego wolę, nawet jeśli często nie odpowiada to naszym planom, abyśmy ufali Jego Opatrzności, która nigdy nie zostawia nas samych. W tej perspektywie św. Katarzyna mówi do nas; z odległości wielu wieków jest bowiem bardzo nowoczesna i przemawia do naszego życia. Podobnie jak my cierpi pokusę, odczuwa pokusy niewiary, zmysłowości, trudnych, duchowych walk. Czuje się porzucona przez Boga, znajduje się w mrokach wiary. Ale we wszystkich tych sytuacjach trzyma zawsze Pana za rękę, nie opuszcza Go ani Go nie porzuca. A wędrując z ręką w ręce Pana, kroczy drogą słuszną i znajduje drogę światła. Tym samym mówi również nam: odwagi, nawet w nocy wiary, nawet w tak wielu wątpliwościach, które mogą nas nawiedzać, nie puszczaj ręki Pana, wędruj, trzymając swoją rękę w Jego dłoni, wierz w dobroć Boga; takie jest kroczenie słuszną drogą!

I chciałbym podkreślić jeszcze inny aspekt – jej wielkiej pokory: jest ona osobą, która nie chce być kimś lub czymś; nie chce się pokazywać; nie chce rządzić. Chce służyć, pełnić wolę Bożą, być w służbie innym. I właśnie dlatego Katarzyna była wiarygodna w sprawowaniu władzy, można bowiem zauważyć, że dla niej władza była dokładnie służbą innym. Prośmy Boga, za wstawiennictwem naszej świętej, o dar wypełnienia planu, jaki ma On wobec nas, z odwagą i wielkodusznością, ponieważ tylko On jest mocną skałą, na której wznosi się nasze życie.

 

Ofiara na klasztor

 

Galeria zdjęć

 

Polecamy