ul. Kościuszki 6, 32-650 Kęty
tel. +48 338452146

 

tłum. Cecylian T. Niezgoda OFMConv

 

1LIST WPROWADZAJĄCY SKIEROWANY DO PAPIEŻA ALEKSANDRA IV

DOTYCZĄCY ŻYWOTU ŚWIĘTEJ KLARY Z ASYŻU

Na skutek tego, że świat się zestarzał i stanął u schyłku, zaciemniło się światło wiary, zachwiało się moralne postępowanie, osłabła moc mężnych czynów. Ponadto do tych odpadów czasu dołączyły śmieci występnych nałogów. 2Ale Bóg, który kocha ludzi, w tajemnicy swego miłosierdzia powołał do życia nowe zakony, za których pośrednictwem zadbał o podtrzymanie wiary i o naprawę obyczajów. 3Założycieli tych nowych zakonów, razem z ich prawdziwymi naśladowcami, bez wahania trzeba nazwać światłami świata, przewodnikami w drodze, mistrzami życia. W nich właśnie ukazał się światu, który staczał się w ciemność zachodu, jakby blask słońca w południe, stąd to kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką (Iz 9,2; Łk 1,79).

4Słabsza płeć, pochłonięta odmętem pożądliwości, znikąd nie miała pomocy. Niemało ciągnęło ją do grzechu pragnienie rozkoszy, a jeszcze bardziej skłaniała krucha ułomność. 5Dlatego miłosierny Bóg powołał czcigodną dziewicę Klarę i zapalił ją dla kobiet jak jakąś najjaśniejszą lampę. 6Ją to, Ojcze święty, wpisałeś do katalogu Świętych, skłoniony mocą jej cudów, i postawiłeś jako lampę na świeczniku, aby świeciła wszystkim, którzy są w domu (Mt 5,15).

7Ciebie czcimy jako ojca tych zakonów; Ciebie uznajemy ich karmicielem; Ciebie mamy za opiekuna i szanujemy jako pana; 8Ciebie, który troszczysz się o ogólne sterowanie olbrzymią łodzią Kościoła, a równocześnie nie wyłączasz ze swej szczegółowej i troskliwej pieczy najmniejszej nawet łódeczki.

9Przeto podobało się Waszej Wysokości. Zlecić mnie maluczkiemu opracowanie żywotu świętej Klary, po pilnym zapoznaniu się z aktami dotyczącymi jej życia. 10Naprawdę, biorąc pod uwagę moją nieudolność w pisaniu, nie podjąłbym się tego dzieła, gdyby nie najwyższy autorytet Papieża, który raz po raz ponawiał swoje polecenie. 11Przygotowując się do wypełnienia tego rozkazu, nie zadowoliłem się jedynie materiałem, danym mi do przeczytania, jako że okazał się on niekompletny, ale zwróciłem się po informacje do towarzyszy św. Franciszka i do wspólnoty dziewic Chrystusowych. Stale bowiem pamiętałem, że w dawnych czasach nikt inny nie mógł redagować historii, jak tylko ci, którzy byli świadkami naocznymi, albo przynajmniej ci, którzy słyszeli opowiadanie od świadków bezpośrednich.

12Po otrzymaniu od nich obszernych informacji, w imię prawdy i bojaźni Pańskiej, wiele z nich pominąłem, a pewną ich ilość wybrałem i ułożyłem je w łatwym i prostym stylu. 13Chodzi o to, żeby zawiły język nie zniechęcił panien, które nie mają odpowiedniego rozumienia łaciny, ale chcą czytać o dziwnych sprawach Klary dziewicy. 14Niechże więc mężczyźni idą w ślad za nowymi uczniami Słowa Wcielonego, a kobiety niech idą za Klarą, nową przewodniczką dla kobiet, jako doskonałym odbiciem Matki Bożej.

15Skoro zaś, Ojcze święty, do Was należy pełna władza, przeto we wszystkim i całkowicie chcę się dostosować i poddać Waszej woli, gdy chodzi o poprawienie, usunięcie czy dodanie czegoś. 16Pan nasz Jezus Chrystus niech Was darzy zdrowiem i pomyślnością teraz i na wieki wieków. Amen.

 

 ZACZYNA SIĘ ŻYWOT ŚWIĘTEJ KLARY DZIEWICY

DZIEŁKO PIERWSZE

 

Rozdział 1

 Narodzenie się świętej Klary i jej rodzice

1. 1Niewiasta podziwu godna, Klara, jasna imieniem i jasna cnotą, z miasta Asyżu, pochodziła ze znamienitego rodu. I tak najpierw była krajanką świętego Franciszka na ziemi żeby potem królować razem z nim w niebie. 2Jej ojciec był szlachcicem i cała familia obojga rodziców należała do szlachty rycerskiej. Jej dom w porównaniu z ogólnymi warunkami życia w kraju był zamożny, a nawet bogaty. 3Jej matka, imieniem Ortolana, jako ta, która w ogrodzie Kościoła miała porodzić bardzo płodną roślinkę, obfitowała w dobre i liczne owoce uczynków. 4Pomimo związania węzłem małżeńskim i stałej troski o dom i rodzinę, poświęcała się, jak tylko mogła, kultowi Bożemu, a ze szczególną gorliwością oddawała się dziełom miłosierdzia. 5W duchu pobożności udała się w pielgrzymkę zamorską i nawiedziła owe miejsca, które własnymi stopami uświęcił Bóg-Człowiek, i powróciła z wielką pociechą w sercu. 6Była także u świętego Michała Archanioła, by się modlić i z wielką pobożnością nawiedziła groby świętych Apostołów.

2. 1Co więcej? Po owocu poznaje się drzewo (Mt 12,33), a owoc czerpie wartość z drzewa. 2Bogactwo łaski Boskiej spłynęło uprzednio w korzenie, żeby potem rozkwitnąć pełną świętością w latorośli. 3Wreszcie, gdy pani Ortolana była w ciąży i już bliska rodzenia, modliła się z wielkim skupieniem do Jezusa ukrzyżowanego w kościele przed krzyżem o ochronę przed powikłaniami w porodzie, usłyszała głos (por. Dz 9,4), który jej powiedział: 4 „Kobieto, nie bój się, ponieważ wydasz na świat światło, które rozbłyśnie jaśniej od słońca”. 5Poczona tą przepowiednią kazała nowo narodzoną córeczkę przy odrodzeniu w wodzie chrztu nazwać Klarą. Miała nadzieję, że w jakiś sposób spełni się obiecana świetlista jasność, zgodnie z miłosnym planem woli Bożej.

 

 Rozdział 2

 Sposób jej życia w domu rodzinnym

3. 1Klara, zaledwie wyszła na światło, jeszcze jako maleńkie dziecko, zaczęła szybko świecić w ciemności świata i już od wczesnych lat błyszczeć zacnością obyczajów. 2Przede wszystkim chętnym sercem przyjęła z ust matki pierwsze pouczenia o wierze. Równocześnie Duch Święty dawał jej natchnienie i pouczał wewnętrznie, tak że jako naprawdę najczystsze naczynie stała się naczyniem łaski. 3Chętnie wyciągała swe ręce do ubogich (por. Prz 31,20; 2Kor 8,14). Brała z zasobów swego domu i wspierała wielu w potrzebie. 4Aby jej ofiara była milsza Bogu, ujmowała swemu drobnemu ciału smacznych potraw i po kryjomu za pośrednictwem zaufanych osób posyłała je na posiłek sierotom. 5Tak to od dzieciństwa rosła w miłosierdzie, miała serce wrażliwe na cierpienia innych i ze współczuciem schylała się nad biedą nieszczęśliwych(por. Hi 31,17-18).

4. 1Miała upodobanie w świętej modlitwie, a sycąc się często słodką wonią modlitwy, powoli uczyła się prowadzić życie dziewicze. 2Nie mając koronki, na której odmawiałaby „Ojcze nasz”, liczyła swe Modlitwy Pańskie na kamykach. 3A kiedy zaczęła odczuwać pierwsze bodźce świętej miłości, wówczas pouczona przez namaszczenie Ducha Świętego uznała, że trzeba zlekceważyć przemijające i złudne piękno tego świata i nie przypisywać znaczenia rzeczom tak mało ważnym. 4Dlatego to pod drogimi i miękkimi szatami nosiła ukrytą małą włosiennicę. Na zewnątrz wyglądała, że jest przystrojona dla świata, ale wewnątrz oblekała się w Chrystusa (por. Rz 13,14; Ga 3,27). 5W końcu, gdy jej rodzice chcieli ją szlachetnie wydać za mąż, nie zgodziła się w żaden sposób, ale udając, że chce małżeństwo odłożyć na później, Bogu powierzyła swoje dziewictwo. 6Takie to były w domu ojcowskim próbki cnoty, takie początki uduchowienia, takie preludia świętości. 7Będąc napełniona tak intensywną wonią, jakby jakaś komórka z aromatami, pomimo zamknięcia dawała znać o tej swojej woni. 8Rzeczywiście, bez jej wiedzy, chwalono ją wśród sąsiadów, odkrywano jej sekretne uczynki, a wśród ludu rozchodziła się wieść o jej dobroci.

 

Rozdział 3

Poznanie i przyjaźń ze świętym Franciszkiem

5. 1Słysząc rozmowy o Franciszku, który już wtedy był sławnym jako mąż nowy (por. Ef 4,24; Kol 3,9.10), z nową mocą odnawiający drogę życia w doskonałości, co już znikła była ze świata, zaraz zapragnęła słyszeć go i widzieć. Natchnął ją do tego Ojciec duchów, od którego oni oboje otrzymali pierwsze natchnienia, chociaż każde z nich w inny sposób. 2Niemniej i on pragnął widzieć się z nią i rozmawiać, słyszał bowiem o niej jako o dziewczynie bardzo bogatej w łaskę; zobaczyć, czy i w jaki sposób da się ją wyrwać z tego złego świata (Ga 1,4) i jako szlachetną zdobycz ofiarować swemu Panu, który przyszedł był w tym celu, by zdobywać łupy i pustoszyć królestwo tego świata. 3Spotyka się z nią, ale częściej ona z nim. Ułożyli częstotliwość swych spotkań w taki sposób, żeby te ich sprawy Boże nie mogły być dostrzeżone przez ludzi i nie wzbudziły publicznych podejrzeń. 4Mianowicie wychodząc z domu ojca, brała ze sobą jako towarzyszkę jedną ze swoich krewnych i udawała się niepostrzeżenie na spotkanie z mężem Bożym, którego słowa zdawały się płonąć ogniem, a czyny przewyższały wszystko to, co ludzkie. 5Ojciec Franciszek zachęca ją do wzgardzenia światem, w żarliwej mowie wykazuje jej, jak próżną jest nadzieja pokładana w świecie i jak zwodnicze są jego pozory. 6Wsącza w jej uszy słodycz zaślubin z Chrystusem, radząc jej zachować nienaruszoną perłę czystości dziewiczej dla tego błogosławionego Oblubieńca, który z miłości stał się człowiekiem.

6. 1Ale po cóż mam się rozwodzić? Wobec nalegania świętego Ojca, który zajmował się nią troskliwie, jak najwierniejszy powiernik, dziewczyna nie odkłada długo swego przyzwolenia. 2Zaraz przed jej duszą otwiera się widok szczęścia wiecznego, w porównaniu z którym cały świat traci swą wartość. Zatapia się w pragnieniu tego szczęścia i z miłości ku niemu wzdycha do wiecznych zaślubin. 3Zapalona miłością nieba, tak głęboko wzgardza próżnością chwały ziemskiej, że już żaden przepych świata nie potrafi pociągnąć jej serca. 4Lekceważy również ponęty ciała a postanawia nie znać łoża grzechu (por. Mdr 3,13), pragnąc uczynić ze swego ciała świątynię dla samego tylko Boga i starając się poprzez praktykowanie cnót zasłużyć na zaślubiny z wielkim Królem. 5Zawierza całkowicie radzie Franciszka, wybierając go na swego przewodnika w drodze do Boga. 6Odtąd całą duszą lgnie do jego świętych rad i gorącym sercem chłonie wszystko, co mówi jej o dobrym Jezusie. 7Z przykrością znosi próżność świeckiej elegancji, a to wszystko, co na zewnątrz wprawia w podziw, uważa za śmiecie, żeby tylko Chrystusa pozyskać (por. Flp 3,8).

 

Rozdział 4

 Nawrócenie świetej Klary

7. 1Aby kurz świata nie pokrył tego przejrzystego zwierciadła i kontakt z życiem świeckim nie skaził niewinnej młodości, święty ojciec śpieszy się, żeby wyrwać Klarę z ciemności świata. 2Zbliżała się Niedziela Palmowa. Dziewczyna z płonącym sercem udaje się do męża Bożego, by go zapytać, co i jak powinna zrobić, bo właśnie zamierza zmienić swoje życie. 3Ojciec Franciszek każe jej, żeby w tę uroczystość pięknie ubrana i ozdobiona poszła po palmę razem ze wszystkimi, a następnej nocy wyjdzie poza obóz (Hbr 13,13), zamieniając radość świata na (por. Hi 4,9) opłakiwanie męki Pańskiej. 4Nadeszła niedziela. Dziewczyna wchodzi do kościoła razem z innymi, promieniejąc świątecznym blaskiem wśród grupy szlachcianek. 5I oto zdarzyło się, jakby jakiś wróżebny znak, że kiedy wszystkie inne pośpieszyły wziąć palmę, Klara wstydziła się i została na swoim miejscu. Wtedy biskup zszedł ze stopni, podszedł do niej i włożył jej palmę w ręce. 6Następnej nocy, gotowa już do posłuchania rozkazu Świętego, dokonuje upragnionej ucieczki w godnym towarzystwie. 7A że nie dało się wyjść bramą główną, wyszła inną bramą, chociaż tarasował ją stos belek i kamieni. Sama ją otworzyła własnymi rękami z taką siłą, że jej samej wydała się wręcz cudowna.

8. 1Tak więc, opuściwszy dom, miasto i rodziców, pośpiesznie udała się do Najświętszej Maryi w Porcjunkuli, gdzie bracia, którzy czuwali na modlitwie do Boga przed małym ołtarzykiem, przyjęli pannę Klarę z zapalonymi pochodniami. 2Zaraz tutaj, wyrzekłszy się sromoty Babilonu, wręczyła światu list rozwodowy (por. Pwt 24,1); tutaj rękoma braci obcięła sobie włosy i zdjęła na zawsze różnobarwne ozdoby. 3Zapewne było rzeczą słuszną, że u schyłku czasów zakiełkował zakon kwitnącego dziewictwa nie gdzie indziej, ale w świątyni Tej, która jako pierwsza i najgodniejsza ze wszystkich, jedyna była godna zostać Matką i Dziewicą. 4Jest to owo miejsce, w którym szczęsny początek miała nowa rzesza ubogich, prowadzona przez Franciszka, przeto stało się rzeczą oczywistą, że to właśnie Matka miłosierdzia zrodziła jeden i drugi zakon w tej swojej sadybie. 5A kiedy przed ołtarzem Najświętszej Maryi, jakby przed łożem Dziewicy, pokorna służebnica przyjęła oznaki świętej pokuty i poślubiła Chrystusa, święty Franciszek natychmiast poprowadził ją do kościoła świętego Pawła z tym zamiarem, że pozostanie ona w tym miejscu tak długo, dopóki wola Najwyższego nie zarządzi inaczej.

 

Rozdział 5

Mężna stałość Klary w przeprawie z krewnymi

9. 1Wieść o zdarzeniu dotarła zaraz do krewnych, którzy popadłszy w zmartwienie potępili postępek i decyzję dziewczyny. Zbierają się razem, biegną na miejsce, usiłując uzyskać to, czego już uzyskać nie mogą. 2Próbują grozić przemocą, podstępnymi radami, ponętnymi obietnicami, byle tylko nakłonić ją do wycofania się z owego stanu upokorzenia, który nie godził się ze szlachectwem jej rodu ani nie miał precedensu w całej okolicy. 3Ale ona, uchwyciwszy się obrusów ołtarza, odkryła głowę z obciętymi włosami oświadczając, że w żaden sposób nie da się oderwać od służenia Chrystusowi Panu. 4Ze wzrostem napastliwości jej krewnych rośnie też jej odwaga, a miłość pobudzona przez ich urągania wlewa w nią nowe siły. 5Przez szereg dni walcząc z przeszkodami na drodze Pańskiej i cierpiąc sprzeciw swoich krewnych w związku z jej postanowieniem dążenia do świętości, nie opadła na duchu, nie osłabła w zapale. 6Wręcz przeciwnie, gdy oni dyskutowali z nią i jej urągali, ona krzepiła się nadzieją (por. Rz 5,3-5). W końcu krewni zniechęcili się, uznali się za pokonanych i dali spokój.

 

Rozdział 6

Wejście Klary do klasztoru świętego Damiana

10. 1W niedługim czasie przeniosła się do kościoła świętego Anioła di Panzo. Ale że nie znalazła tu pełnego pokoju ducha, przeto za radą świętego Franciszka udała się do kościoła świętego Damiana. 2Tutaj dopiero zaczepiła się duchem jak w jakiejś bezpiecznej przystani. Nie myślała już o dalszych przenosinach, nie martwiła się ciasnotą miejsca, nie obawiała się ustronnego położenia. 3Był to ten sławny kościół, koło którego naprawy Franciszek trudził się był z podziwu godną gorliwością i gdzie dał jego kapłanowi pieniądze na restaurację. 4Był to ten kościół, w którym, gdy Franciszek modlił się, głos z krzyża przemówił (por. 2P 1,17) doń: 5„Franciszku, idź, napraw mój dom, który jak widzisz cały jest w ruinie”. 6W tym małym i ciasnym miejscu panna Klara zamknęła się ze względu na miłość niebieskiego Oblubieńca. 7Tutaj, ukrywszy się przed zawieruchą świata, uwięziła swe ciało na całe życie. 8W zagłębieniu tej skały, jak srebrna gołąbka założywszy swe gniazdo (Pnp 2,14; por. Jr 48,28), zrodziła wspólnotę dziewic Chrystusowych, założyła święty klasztor i dała początek zakonowi Ubogich Pań. 9Tutaj orze skiby członków swego ciała na drodze pokuty, tutaj sieje ziarna doskonałej sprawiedliwości, tutaj krokiem swoim znaczy drogę dla swych przyszłych naśladowczyń. 10W tej ciasnej pustelni przez czterdzieści dwa lata kruszy alabaster swego ciała biczami dyscypliny, tak że napełnia gmach Kościoła wonią pachnących olejków. 11Chwalebne jej życie prowadzone w tym miejscu będzie przedmiotem naszego opowiadania nieco później, teraz zaś opowiemy o tym, ile i jakie dusze dzięki jej pośrednictwu poszły za Chrystusem.

 

Rozdział 7

Sława jej cnót szerząca się wokoło

12Wkrótce potem wieść o świętości dziewicy Klary rozchodzi się na pobliskie okolice i ze wszystkich stron biegną kobiety za wonią jej pachnideł (Pnp 1,3). 13Śpieszą panny, żeby za jej przykładem zachować dziewictwo dla Chrystusa; 14kobiety zamężne starają się żyć bardziej czysto; niewiasty szlachetne 15i znamienite opuszczają swe wielkie pałace, budują sobie ciasne klasztory i poczytują za wielki zaszczyt żyć dla Chrystusa w popiele i włosiennicy (por. Mt 11,21). 16Te przykłady u płci słabszej dodają bodźca żarliwemu zapałowi młodzieńców do współzawodnictwa na drodze czystości i zachęcają do gardzenia złudnymi ponętami ciała. 17Wreszcie wielu małżonków, za obopólną zgodą, zobowiązuje się do wstrzemięźliwości, po czym mężowie wstępują do zakonów męskich, a żony do klasztorów żeńskich. 18Matka zaprasza do Chrystusa córkę, a córka matkę; siostra pociąga siostry, a ciotka siostrzenice. 19Wszystkie, prześcigając się w gorliwości, gorąco pragną służyć Chrystusowi. 20Wszystkie wzdychają do uczestniczenia w tym anielskim życiu, które rozbłysło za pośrednictwem Klary. 21Niezliczone dziewczęta, pobudzone sławą Klary, mając jakieś przeszkody w przyjęciu życia klauzurowego w klasztorze, starają się żyć w swoich domach rodzinnych, wprawdzie bez reguły, ale według ducha reguły. 22Świecąc własnym przykładem, dziewica Klara zrodziła tak wiele zarodków zbawienia, że zdała się spełnić wypowiedź proroka: Liczniejsze są dzieci porzuconej, niż dzieci mającej męża (Iz 54,1).

 

Rozdział 8

 Sława świętej Klary dociera do dalekich krajów

11. 1Zapał powstały z tego niebieskiego błogosławieństwa w Dolinie Spoletańskiej nie ogranicza się do ciasnych granic najbliższej okolicy, ale za zrządzeniem opatrzności Boskiej wzbiera w szeroki strumień, tak że nurty rzeki rozweselają całe miasto Boże (Ps 46,5), którym jest Kościół. 2Nowość tak wielkiego zdarzenia faktycznie rozszerza się daleko i szeroko po świecie i wszędzie pozyskuje dusze dla Chrystusa. 3Klara, chociaż pozostaje zamknięta, zaczyna roztaczać blask na cały świat, a jeszcze bardziej nabiera blasku poprzez zasłużone pochwały. 4Sława jej cnót zapełnia komnaty znamienitych kobiet, dociera do pałaców książęcych, a nawet przenika na pokoje królowych. 5Kobiety ze szczytu szlacheckiego naginają się do naśladowania jej i poprzez świętą pokorę wyrzekają się dumy pochodzenia i rodu. 6Niektóre mają możność zawarcia książęcych czy królewskich małżeństw, ale pociągnięte powszechną sławą Klary podejmują się twardej pokuty, a inne, które już zawarły związki małżeńskie z możnowładcami, też naśladują Klarę, według możliwości swego stanu. 7Niezliczone miasta ozdabiają się klasztorami, a nawet tereny wiejskie i górskie przystrajają się w budowle tego niebiańskiego życia. 8W świecie wzrasta zachowanie czystości. Święta Klara jest przewodniczką, która otwiera drogę i przywraca aktualność stanowi dziewiczemu. 9Tymi błogosławionymi kwiatami, jakie zawiązała Klara, szczęśnie dzisiaj kwitnie Kościół, który żąda wsparcia, mówiąc: Podeprzyjcie mię kwiatami, pokrzepcie mię jabłkami, bo choruję z miłości (Pnp 2,5). 10Ale zwróćmy swe pióro do opisu jej postępowania, ażeby poznać jej życie w praktyce.

 

Rozdział 9

Doskonała pokora świętej Klary

12. 1Klara, kamień węgielny i szlachetna podstawa swojego zakonu, od samego początku starała się oprzeć budowlę wszystkich cnót na fundamencie świętej pokory. Tak tedy świętemu Franciszkowi przyrzekła święte posłuszeństwo i już nigdy nie uchyliła się w żaden sposób od tego przyrzeczenia. 3A w trzy lata po swym nawróceniu, odrzucając tytuł i stanowisko ksieni, chciała raczej pokornie być podwładną, aniżeli stać na czele, bardziej chciała służyć służebnicom Chrystusowym, niż żeby jej służono. 4Ale przymuszona przez świętego Franciszka przyjęła w końcu rządy Ubogimi Paniami. To nie zrodziło w jej sercu pewności siebie, ale obawę; nie wznieciło samowoli, ale pomnożyło służbę. 5Im bardziej bowiem zdawała się być wyniesiona przez urząd przełożeństwa, tym bardziej we własnym mniemaniu uniżała się, tym chętniej chciała służyć, tym lichszą była w wyglądzie zewnętrznym. 6Odtąd nie było żadnej powinności służebnej, której by nie wykonała, jako że wiele razy podawała siostrom wodę przy myciu rąk, towarzyszyła im stojąc, podczas gdy one siedziały, i usługiwała im przy stole, podczas gdy one jadły. 7Niechętnie wydawała jakiś rozkaz, natomiast sama brała się do pracy, raczej sama wykonując potrzebne czynności, niż miałaby je nakazywać siostrom. 8Sama myła stołki chorych i sprzątała przy nich, a to z taką szlachetnością ducha, że nie wzdrygała się przed żadnym brudem i nie brzydziła się najgorszym fetorem. 9Bardzo często myła nogi siostrom służebnym, które wracały z pola i umywszy je, całowała. 10Pewnego razu myła nogi jednej z tych służebnych i podczas gdy miała je ucałować, tamta, nie mogąc patrzeć na tak wielkie upokorzenie, porwała nogę i w tym odruchu uderzyła swą panią w twarz. 11Ale ona łagodnie przytrzymała nogę służebnej i dokładnie ucałowała ją w stopę.

 

Rozdział 10

Święte i prawdziwe ubóstwo świętej Klary

13. 1Z ubóstwem ducha, które jest prawdziwą pokorą, łączyła całkowite ubóstwo w rzeczach. 2Przede wszystkim na początku swego nowego życia kazała sprzedać swoje dziedzictwo, jakie jej się należało i nie zatrzymawszy dla siebie zupełnie nic z uzyskanej kwoty, wszystko rozdała ubogim. 3Od tej chwili, pozostawiwszy świat za sobą i wzbogaciwszy się wewnętrznie na duszy, biegła za Chrystusem swobodna i lekka, bez trzosa (por. Łk 10,4; Mt 10,9-10). 4W końcu zawarła tak mocny sojusz ze świętym ubóstwem i tak bardzo je ukochała, że nie chciała nic posiadać, jak tylko Chrystusa Pana; także córkom swoim nie pozwalała na posiadanie czegokolwiek. 5Była przekonana, że w żaden sposób nie można pragnąć nieba, owej najdroższej perły, jaką nabyła, sprzedając wszystko (por. Mt 13,46), łącznie z absorbującym i kłopotliwym zajmowaniem się dobrami doczesnymi. 6Bardzo często to powtarzając, wpajała w swoje siostry przekonanie, że ich wspólnota wtedy będzie miła Bogu, kiedy będzie bogata w ubóstwo i że przetrwa na stałe pod tym warunkiem, jeśli zawsze będzie się bronić z wieży najwyższego ubóstwa. 7Zachęcała je w tym maleńkim gniazdku ubóstwa do upodabniania się do Chrystusa ubogiego, którego ubożuchna Matka złożyła jako niemowlę w ciasnym żłobie (por. Łk 2,7). 8To szczególne wspomnienie nosiła zawsze jak klejnot ze złota przypięty na piersiach, ażeby kurz rzeczy ziemskich nie wcisnął się przez nie do serca.

14. 1Chcąc, żeby jej zakon nosił imię ubóstwa, uprosiła u świętej pamięci Innocentego III przywilej ubóstwa. 2Ten wspaniały człowiek, wyrażając radość z tak wielkiej jej żarliwości, podkreślił osobliwość sprawy, jako że nigdy przedtem nie proszono Stolicy Apostolskiej o przywilej tego rodzaju. 3I odpowiadając z niezwykłą przychylnością na niezwykłą prośbę, Papież z wielką radością własnoręcznie napisał pierwszy tekst żądanego przywileju. 4Później świętej pamięci papież Grzegorz, mąż jak najbardziej godny dzięki stolicy papieskiej, a także czcigodny dzięki osobistym zasługom, jeszcze bardziej kochał tę Świętą ojcowskim uczuciem. 5Kiedy przekonywał ją, żeby zgodziła się na posiadanie jakiejkolwiek własności, chociażby ze względu na potrzebę stawienia czoła ewentualnym okolicznościom i niebezpieczeństwom tego świata, a nawet sam szczodrobliwie ofiarował taką posiadłość, ona sprzeciwiła się nieugięcie i w żaden sposób nie przystała na propozycję. 6A kiedy Papież jej odpowiedział: „Jeśli boisz się o ślub, to my cię z niego zwolnimy”, 7rzekła: „Ojcze święty, pod żadnym warunkiem i nigdy, na wieki, nie chcę być zwolniona z naśladowania Chrystusa!” 8Z wielką radością przyjmowała drobne jałmużny i kromki chleba, jakie kwestarze przynosili; całe chleby smuciły ją, radowały ułomki. 9Ale po co mnożyć słowa? W najdoskonalszym ubóstwie starała się upodobnić do Chrystusa ubogiego na krzyżu, tak dalece, by żadna przemijająca rzecz nie mogła oderwać jej kochającej od Ukochanego, albo przeszkodzić jej w biegu razem z Panem. 10W związku z tym wypada mi opowiedzieć o dwu cudach, jakich ta miłośniczka ubóstwa zasłużyła dokonać.

 

Rozdział 11

Cud rozmnożenia chleba

15. 1Był w klasztorze tylko jeden chleb, a już nadeszła godzina posiłku i uczucie głodu. 2Święta przywołała szafarkę i kazała jej rozdzielić chleb: jedną część posłać braciom, a drugą zatrzymać dla sióstr. 3Z tej drugiej zachowanej połowy kazała ukroić pięćdziesiąt porcji, według liczby Ubogich Pań, i rozłożyć je im na stole ubóstwa. 4A gdy zbożna córka odpowiedziała jej, że musiałyby się znowu powtórzyć dawne cuda Chrystusa, żeby z takiego kawałka chleba otrzymać pięćdziesiąt porcji, matka odrzekła: „Córko, rób spokojnie to, co ci mówię!” 5Tak więc córka pośpieszyła wykonać rozkaz matki, 6a matka pośpieszyła zwrócić zbożne wołanie do Jezusa Chrystusa za swymi córkami. 7I oto z łaski Boskiej ta mała materia rosła w ręce tej, która ją dzieliła, tak że wystarczyła dla każdej z sióstr wspólnoty na obfitą porcję.

 

Rozdział 12

Oliwa cudownie dana przez Boga

16. 1Pewnego dnia zupełnie brakło oliwy dla służebnic Chrystusowych, nawet chorym nie było czym przyprawić jedzenia. 2Pani Klara bierze naczynie i jako mistrzyni pokory myje je własnymi rękami. Potem puste naczynie wystawia na zewnątrz, tak żeby je zabrał brat kwestarz. I zawiadamia brata, żeby poszedł postarać się o oliwę. 3Zbożny brat śpieszy spełnić wielką potrzebę, przychodzi, bierze naczynie. 4Ale nie zależy to od woli człowieka, ani od sił tego, kto biegnie, lecz od Boga, który okazuje miłosierdzie (por. Rz 9,16). 5Faktycznie, dzięki interwencji Bożej naczynie zostało napełnione oliwą. W zapobiegliwości o potrzeby ubogich córek modlitwa świętej Klary uprzedziła usługę brata. 6Brat zaś, myśląc że został zawołany na próżno, mruczał do siebie mówiąc: „Te niewiasty zawołały mnie, żeby zakpić ze mnie, bo przecież naczynie jest pełne”.

 

Rozdział 13

Umartwienie ciała, abstynencja i surowość

17. 1Może raczej należałoby zamilczeć, aniżeli mówić o jej zadziwiającym umartwieniu ciała, ponieważ dokonywała takich pokut, że wprawiają w zdumienie tego, kto o nich słyszy, do tego stopnia, że budzą wątpliwości, czy to prawda. 2Nie to było rzeczą wielką, że swoje kruche ciało okrywała prostą tuniką i lichym płaszczem z szorstkiego materiału. 3Nie dziwiło też, że zupełnie nie wiedziała, co to używanie obuwia. 4Nawet jej ciągły post w każdym okresie roku, nie był rzeczą nadzwyczajną, ani to, że obywała się bez żadnej poduszki z puchu. 5Za takie umartwienia nie zasłużyłaby chyba na osobliwe pochwały, jako że inne siostry w tym samym klasztorze praktykowały podobne umartwienia. 6Ale jakaż to koneksja mogła istnieć pomiędzy jej dziewiczym ciałem a włosiennicą ze świńskiej skóry? 7Ta święta dziewica bowiem postarała się o szatę ze świńskiej skóry i sekretnie ubierała ją pod tunikę, ostrą szczeciną na ciało. 8Niekiedy używała twardej włosiennicy z włosia końskiego, i guzowatej, którą z obu stron przywiązywała do ciała twardymi sznurami. 9Kiedy pewnego razu pożyczyła tę szatę jednej z córek, która o nią prosiła, ta ubrała ją, ale szybko załamała się pod jej ostrością. Po trzech dniach z pośpiechem ją zwróciła, bardziej zadowolona ze zwrotu, aniżeli z wypożyczenia. 10Jej posłaniem była goła ziemia, a czasem witki z winorośli. Twarde drewno pod głową służyło jej za poduszkę. 11Później, na skutek osłabienia ciała słała sobie plecionkę na ziemi, a pod głowę w drodze ustępstwa pozwoliła na trochę słomy. 12A pod koniec, kiedy jej ciało tak twardo traktowane popadło w długotrwałą chorobę, z rozkazu świętego Franciszka używała siennika wypchanego słomą.

18. 1Jeśli chodzi o posty, była tak rygorystyczna w swej wstrzemięźliwości, iż to skąpe pożywienie, jakie przyjmowała, nie mogłoby chyba utrzymać jej przy życiu, gdyby nie wspierała jej siła innego rodzaju. 2Kiedy jeszcze była zdrowa, pościła o chlebie i wodzie wielki post czterdziestodniowy i czterdzieści dni na świętego Marcina biskupa, jedynie w niedzielę kosztując nieco wina, jeśli je miała. 3Słuchaczu, podziwiaj to, czego nie możesz naśladować: przez trzy dni każdego tygodnia, to jest w poniedziałek, środę i piątek, w czasie tych czterdziestodniowych postów, nie przyjmowała żadnego pokarmu. 4I tak, kolejno szły na przemian dni o skąpym pożywieniu i dni całkowitej abstynencji, tak jakby wigilia postu całkowitego przechodziła w dzień świąteczny o chlebie i wodzie. 5Nic dziwnego, że na skutek takiej surowości uprawianej przez długi czas, Klara była skłonna do zachorowań, będąc wyczerpana i osłabiona fizycznie. 6Dlatego zbożne córki współczuły świętej Matce i płakały z powodu owych umartwień, jakie dobrowolnie znosiła. 7Wreszcie święty Franciszek i biskup Asyżu zabronili świętej Klarze stosowania tego morderczego postu trzech dni w tygodniu, nakazując jej, by każdego dnia zjadała przynajmniej półtorej uncji chleba. 8Zazwyczaj takie surowe dręczenie fizyczne powoduje w konsekwencji depresję duchową. U Klary objawiło się ono zupełnie inaczej: 9w każdym swym umartwieniu wyglądała radośnie i pogodnie, jakby nie odczuwała udręczeń cielesnych, albo się z nich śmiała. 10Stąd jasno widać, że ta święta radość, jaką promieniowała na zewnątrz, napełniała jej wnętrze, jako że miłość serca łagodzi udręki ciała.

 

Rozdział 14

Praktykowanie świętej modlitwy

19. 1Będąc obumarła na ciele i stawszy się obcą dla świata, ustawicznie zajmowała duszę świętą modlitwą i chwalbą Bożą. 2Wytężony wzrok wewnętrznego pragnienia miała stale utkwiony w światło Boże, a wykraczając poza sferę spraw doczesnych, otwierała na oścież obszar swego ducha na deszcz łaski. 3Po komplecie modliła się długo razem z siostrami, a strumienie łez, jakie wylewała, pobudzały też inne siostry do płaczu. 4Potem, gdy wszystkie poszły już spocząć na twardym legowisku, ona zostawała, na modlitwie czuwająca i niezmożona, żeby wtedy gdy inne spoczywały we śnie, samej w skrytości przyjmować (por. Hi 4,12-13) Boskie natchnienia. 5Bardzo często upadała w modlitwie na twarz, zraszała ziemię łzami i pokrywała pocałunkami. Zdała się zawsze trzymać w ramionach swego Jezusa, którego nogi umywała łzami, i składała na nich pocałunki. 6Kiedy tak jednego razu późno w nocy płakała, zjawił się anioł ciemności w postaci czarnego dziecka, i tak ją napominał: „Nie płacz tyle, ponieważ oślepniesz!” 7Ale gdy natychmiast mu odpowiedziała: „Nie oślepnie, kto będzie widział Boga”, speszony oddalił się. 8Tej samej nocy, po matutinum, podczas gdy Klara modliła się, jak zwykle zroszona strumieniem łez, przewrotny doradca zbliżył się do niej i powiedział: 9„Nie płacz tyle, jeśli nie chcesz, by ci w końcu płynny mózg wyciekł nozdrzami, a potem miałabyś nos wykrzywiony”. 10Ale po szybkiej jej odpowiedzi: „Żadnemu zniekształceniu nie ulegnie ten, kto służy Panu”, od razu zniknął.

20. 1Jak wielką moc i stałość czerpała z tego ogniska płomiennej modlitwy i jaką słodycz dobroci Bożej przeżywała, świadczą zwyczajne oznaki. 2Kiedy bowiem z radością wracała ze świętej modlitwy, przynosiła z ogniska ołtarza Pańskiego żarliwe słowa, zdolne zapalać serca sióstr. 3Stwierdzały one z podziwem, że promieniuje z jej oblicza pewna jakaś słodycz i że jej twarz zda się bardziej jaśnieje niż zwykle. 4Zapewne, Bóg w swojej dobroci dawał pociechę ubogiej (Ps 68,11), a po napełnieniu jej ducha na modlitwie swym prawdziwym światłem (por. J 1,9), okazywał je dostrzegalnie na zewnątrz. 5Tak to na zmiennym świecie zjednoczona niezmiennie ze swoim szlachetnym Oblubieńcem, znajdowała stałą rozkosz w rzeczach niebieskich. 6Tak to podtrzymywana przez trwałą moc w kręcącym się ruchomym kole świata, zamknąwszy w naczyniu glinianym skarb chwały (por. 2Kor 4,7), ciałem przebywała jeszcze tu na niskiej ziemi, ale duchem już na wysokości. 7Na matutinum miała zwyczaj uprzedzać młode siostry i budząc je cicho za pomocą odpowiednich znaków, zapraszała na chwalbę Boga. Często, gdy wszystkie jeszcze spały, sama zapalała lampy, często też własnymi rękami uderzała w dzwon. Nie było w jej klasztorze miejsca na oziębłość, nie było miejsca na gnuśność, jako że lenistwo przezwyciężano ostrym bodźcem podniety do modlitwy i służby Chrystusowi Panu.

 

Rozdział 15

Modlitwa świętej Klary uwalnia klasztor od Saracenów

21. 1W tym miejscu należy powiedzieć o nadzwyczajnych skutkach modlitw świętej Klary, które z jednej strony odpowiadają prawdzie, a z drugiej godne są czci. 2Kiedy za panowania cesarza Fryderyka Kościół przechodził burzę utrapień w różnych częściach świata, Dolina Spoletańska częściej od innych okolic piła z kielicha gniewu (por. Ap 14,10). 3Z rozkazu cesarskiego stacjonowały tam oddziały żołnierzy i watahy łuczników saraceńskich, zjadliwych jak osy, celem pustoszenia grodów i oblegania miast. 4Pewnego razu, podczas wrogiego wypadu na Asyż, miasto osobliwie należące do Pana, gdy już wojsko zbliżało się pod jego bramy, Saraceni, plemię najbardziej okrutne, spragnieni krwi chrześcijańskiej i zdolni do każdego, nawet najbardziej nieludzkiego zabójstwa, wtargnęli w pobliże świętego Damiana i weszli na teren przyległy do klasztoru, a nawet wdarli się na dziedziniec wewnętrzny sióstr. 5Serca Ubogich Pań ścisnęły się ze strachu, krzyczały z przerażenia i swe lamenty kierowały do matki. 6A ona, z nieulękłym sercem, kazała się prowadzić, jako że była chora, do bramy, i ustawić na wprost nieprzyjaciół, niosąc srebrną kasetę, oprawioną w kość słoniową, w której z największą czcią przechowywano Ciało Najświętszego ze świętych.

22. 1Upadłszy cała na modlitwę do Pana, wśród łez mówi do swego Chrystusa: 2„Oto Panie mój, czyżbyś chciał oddać w ręce pogan bezbronne twe służebnice, które wykarmiłam miłością twoją? 3Panie, proszę Cię, ochroń te Twoje służebnice, których obecnie ja sama nie mogę ocalić”. 4Zaraz z owej arki łaski doszedł do jej uszu głos, jakby małego chłopca: „Ja was zawsze będę strzegł!” 5„Panie mój, ochroń także, jeśli Ci się podoba, to miasto, które dla miłości Twojej nas utrzymuje”. 6A Chrystus rzekł do niej: „Poniesie utrapienia, ale moja opieka je ocali”. 7Teraz dziewica Klara podnosi twarz mokrą od łez i dodaje otuchy płaczącym siostrom: 8„Córki, daję wam zapewnienie, że nie ucierpicie żadnego zła, tylko zawierzcie Chrystusowi Panu!” 9Nie było zwłoki: natychmiast napastnicy stracili odwagę i z wielkim pośpiechem wyskoczyli przez mury, po których przedtem weszli, spłoszeni mocą modlącej się Klary. 10A ona zaraz tym siostrom, które słyszały głos, o jakim wyżej była mowa, surowo przykazała: 11„Córki najdroższe, strzeżcie się na wszelki sposób, byście nie ujawniły nikomu tego głosu, jak długo ja żyję”.

 

Rozdział 16

Cud ocalenia Asyżu

23. 1W innym czasie Witalis z Aversa, człowiek chciwy sławy i odważny w walce, poprowadził wojsko, którego był dowódcą, na Asyż. 2W tym celu przyległy teren ogołocił z drzew, spustoszył całą okolicę, a w końcu rozpoczął stałe oblężenie miasta. 3Wygłaszał groźbę, że w żaden sposób nie pójdzie stąd, dopóki nie zdobędzie samego miasta. 4I właśnie nastąpił taki moment, że zdawało się, iż miasto upadnie. 5Kiedy Klara, służebnica Chrystusowa, dowiedziała się o tym, uczuła głęboki ból i przywoławszy siostry do siebie, rzekła: 6„Najdroższe córki, od tego miasta codziennie otrzymujemy wiele dobra; byłoby wielką niegodziwością, nie przyjść mu z pomocą, jak możemy, teraz kiedy jest po temu sposobna chwila”. 7Każe przynieść popiół, potem siostrom każe odkryć głowy. 8Sama pierwsza odkrywa swoją głowę i nasypuje na nią dużo popiołu; następnie posypuje popiołem głowy innych sióstr. 9Mówi: „Idźcie do Pana naszego i z całego serca proście Go o ocalenie miasta”. 10Czyż trzeba mi zatrzymywać się nad każdym szczegółem? Czyż trzeba mówić o łzach tych dziewic (por. Mt 11,12), o ich nieustających modłach? 11Następnego ranka miłosierny Bóg dał razem z pokusą także drogę wyjścia (1Kor 10,13), tak że całe wojsko poszło w rozsypkę, a ów pyszny człowiek wbrew swoim planom został zmuszony do odejścia i do zaprzestania dręczenia tej krainy. 12W rzeczywistości on sam, dowódca wojsk, niedługo potem został zabity mieczem.

 

Rozdział 17

Modlitwa Klary nawraca siostrę Agnieszkę

24. 1Zaprawdę, nie należy pogrzebać w milczeniu tej cudownej mocy jej modlitwy, która w początkowym okresie po jej nawróceniu pociągnęła do Boga jedną duszę i nawróconą obroniła. 2Miała bowiem siostrę bardzo młodą, ściśle pokrewną sobie urodzeniem i czystością życia. 3Pragnęła jej nawrócenia, dlatego w pierwocinach swych modlitw, jakie z całą miłością ofiarowała Bogu, z jak największą usilnością prosiła, 4żeby ta zgodność i bliskość ducha, jaką w świecie przeżywała razem z siostrą, stała się między nimi zespoleniem woli w służbie Bogu. 5Prosiła więc usilnie Ojca miłosierdzia, żeby świat stracił całą atrakcyjność w oczach siostry Agnieszki, pozostałej w domu, żeby Bóg stał się jej słodyczą 6i odwiódł ją od zamiaru cielesnego małżeństwa, zwracając jej miłość ku Sobie, 7iżby wspólnie z nią poślubiła Oblubieńca chwały w wieczystym dziewictwie. 8Tkwiła w nich bowiem przedziwna wzajemna miłość, która sprawiała, że ich niezwyczajne rozłączenie dla jednej i drugiej było bardzo bolesne, chociaż w odmienny sposób przeżywane. 9Boski Majestat szybko wysłuchał modlitwy tej wyjątkowej orantki i pośpieszył udzielić jej tego pierwszego daru, o który przed wszystkim innym prosiła, a który jak najbardziej podobał się Bogu. 10Po upływie szesnastu dni od nawrócenia Klary, Agnieszka, natchniona Duchem Bożym, śpieszy do siostry. Odkrywa jej wewnętrzną tajemnicę swej woli, wyznaje, że pragnie bez zastrzeżeń poświęcić się służbie Bożej. 11A Klara, ściskając ją, pełna radości mówi: „Dziękuję Bogu, najmilsza siostro, ponieważ zostałam wysłuchana w mojej trosce o ciebie”.

25. 1Po cudownym nawróceniu nastąpiła nie mniej cudowna chwila tegoż nawrócenia. 2Bo gdy szczęśliwe siostry szły za Jezusem Chrystusem przy kościele świętego Anioła di Panzo, a ta, która już więcej doświadczyła Pana, pouczała swoją nowicjuszkę i siostrę, nagle sprzysiągł się przeciw dziewczynom nowy atak krewniaków. 3Spostrzegłszy, że Agnieszka przeniosła się do Klary, następnego dnia dwunastu rozwścieczonych mężczyzn biegnie do klasztoru i ukrywając na zewnątrz podstępny plan, udają spokojną wizytę. 4Potem, zwracając się do Agnieszki, jako że co do Klary już przedtem stracili nadzieję, mówią jej: „Dlaczego przyszłaś tutaj? 5Załatw szybko sprawę i wracaj z nami do domu!” 6Ale ona odpowiada, że nie chce odłączać się od swej siostry Klary. Wtedy jeden z nich, rycerz, brutalnie rzuca się na nią 7i nie zwracając uwagi na jej kułaki i kopanie ciągnie ją za włosy, podczas gdy inni chwytają ją i unoszą za ramiona. 8A gdy oni wyrywają ją z ręki Pana, jak lwy swoją zdobycz, dziewczyna krzyczy: 9„Siostro najdroższa, pomóż mi i nie pozwól zabrać mię od Chrystusa Pana!” 10Tak więc gwałtownicy ciągną opierającą się dziewczynę po stoku góry, tak że drą jej ubranie i drogę znaczą jej porwanymi włosami. 11Wówczas Klara rzuca się ze łzami do modlitwy, błaga, aby siostra wytrwała w postanowieniu, i modli się, by potęga Boga pokonała przemoc tych ludzi.

26. 1I oto nagle ciało Agnieszki leżącej na ziemi stawia opór. Wielu mężczyzn, choć dokłada całych sił, w żaden sposób nie może jej przenieść przez potok. 2Przybiegają jeszcze inni z pól i winnic do pomocy, ale pomimo wysiłków nie potrafią podnieść tego ciała z ziemi. 3Zmuszeni zaprzestać prób żartobliwie komentują cud przysłowiem: 4„Całą noc jadła ołów i dlatego nie dziw, że taka ciężka!” 5A oto i pana Monaldo, jej stryja, co popadłszy w nieopanowaną wściekłość chce ją zmiażdżyć śmiertelnym ciosem, nagle przeszywa ostry ból w ręce podniesionej do uderzenia. Ból ten męczył go potem przez długi czas. 6Po tej długiej walce przybiega na miejsce Klara i prosi krewniaków, żeby już zaniechali sporu i jej opiece powierzyli Agnieszkę, która leżała jak martwa na ziemi. 7Gdy oni oddalili się z uczuciem zawodu z nieudanego przedsięwzięcia, Agnieszka wstała szczęśliwa i radując się z krzyża Chrystusowego, dla którego stoczyła tę pierwszą potyczkę, poświęciła się na zawsze służbie Bożej. 8Święty Franciszek własnoręcznie obciął jej włosy i razem z siostrą nauczył ją drogi Pańskiej. 9Ale ponieważ krótki wywód i tak nie wystarcza, by naświetlić wspaniałą doskonałość jej życia, dlatego znowu powróćmy do Klary.

 

Rozdział 18

Cud wyrzucenia demonów

27. 1Nie dziw, że modlitwa Klary była potężna przeciw złości ludzkiej, skoro także paliła złe duchy. 2Pewna pobożna kobieta z diecezji Piza przybyła kiedyś do klasztoru, aby podziękować Bogu i świętej Klarze za to, że dzięki jej zasługom została uwolniona od pięciu demonów. 3W czasie ich wyrzucania demony owe wyznały, że to właśnie modlitwy świętej Klary ich paliły i zmusiły do opuszczenia opętanego ciała. 4Nie bez racji pan papież Grzegorz pokładał nadzwyczajną ufność w modlitwach tej Świętej, jako że doświadczalnie poznał ich skuteczność. 5Często, gdy powstała jakaś nowa trudność, jak zazwyczaj się zdarza, czy to w czasie, kiedy był biskupem Ostii, czy później, kiedy został wyniesiony na najwyższy urząd apostolski, zwracał się listownie do tej świętej dziewicy, prosząc ją o wsparcie modlitwą, i doświadczał jej pomocy. 6Ten akt pokory, naprawdę godny jest rozważania, jak również pobożnego naśladowania: wikariusz Chrystusa zabiega o pomoc służebnicy Chrystusa i poleca się jej cnocie! 7Zapewne wiedział, co potrafi miłość i że dziewice mają wolny wstęp na konsystorz Boskiego Majestatu. 8Jeśli bowiem Król nieba daje samego siebie tym, którzy gorąco Go kochają, to czegoż by nie mógł udzielić tym, którzy pobożnie Go proszą o rzeczy należyte?

 

Rozdział 19

Przedziwne nabożeństwo świętej Klary do Sakramentu ołtarza

28. 1Jak wielka była miłość i pobożność świętej Klary względem Sakramentu ołtarza, świadczą fakty. 2W ciężkiej chorobie, która ją przykuła do posłania, podnosiła się, podpierała z tyłu, i tak siedząc, przędła jak najcieńsze tkaniny. 3Z tych tkanin zrobiła więcej, niż pięćdziesiąt par korporałów. Włożywszy je do burs z jedwabiu albo z purpury, przeznaczała je dla różnych kościołów w dolinie i na górach Asyżu. 4Gdy miała przyjąć Ciało Pańskie, najpierw wylewała gorące łzy, a potem przystępowała Doń z drżeniem, bo nie mniej lękała się Boga ukrytego w Sakramencie, niż Boga władającego niebem i ziemią.

 

Rozdział 20

Cudowne pocieszenie, jakiego Pan udzielił jej w chorobie

29. 1Tak, jak ona podczas swojej choroby stale (por. Lm 3,20) pamiętała o swoim Chrystusie, tak też Chrystus nawiedzał ją w jej niemocy. 2O tej godzinie Bożego Narodzenia, kiedy świat razem z aniołami cieszy się z narodzonego Dziecięcia, wszystkie Ubogie Panie udały się na matutinum do kaplicy, a chorą matkę zostawiły samą. 3Gdy zaczęła myśleć o maleńkim Jezusie i bardzo bolała, że nie może brać udziału w chwalbach ku Jego czci, wzdychając rzekła: „Panie Boże, oto zostałam tu sama ze względu na Ciebie!” 4Nagle, w jej uszach zabrzmiał ów przedziwny śpiew, jaki odprawiano w kościele świętego Franciszka. 5Słyszała braci radośnie śpiewających psalmy, uważała na melodię kantorów, wreszcie słyszała granie instrumentów. 6Miejsce nie było położone na tyle blisko, by na sposób ludzki można było to wszystko słyszeć. Wobec tego albo to nabożeństwo zostało Boską mocą rozgłośnione, tak że docierało aż do niej, albo jej słuch został wzmocniony ponad ludzką miarę. 7Wszakże doznała jeszcze większego cudu, gdyż zobaczyła żłóbek Pański. 8Kiedy rano córki przyszły do niej, święta Klara rzekła: 9„Niech będzie błogosławiony Pan Jezus Chrystus, który nie opuścił mnie, kiedy wyście mnie zostawiły samą. 10Za łaską Chrystusa słyszałam dosłownie całe nabożeństwo, jakie było odprawiane tej nocy w kościele świętego Franciszka”.

 

Rozdział 21

Gorąca jej miłość do Ukrzyżowanego

30. 1Serdecznie przeżywała opłakiwanie męki Pańskiej, w którym bądź dotykała świętych ran uczuciami pełnymi goryczy, bądź czerpała z nich jak najsłodszą radość. 2Żal Chrystusa cierpiącego gwałtownie ją upajał, a pamięć wciąż przedstawiała jej Tego, który tak bardzo głęboko wycisnął się w jej sercu. 3Nowicjuszki swe uczyła płakania nad Chrystusem ukrzyżowanym, a to czego uczyła słowami, równocześnie popierała czynami. 4Często bowiem, kiedy w sekretny sposób do tego je zachęcała, najpierw sama zalewała się łzami. 5Zazwyczaj największą żałość przeżywała w ciągu dnia w czasie seksty i nony, iżby ofiarować siebie razem z Chrystusem ofiarą. 6Pewnego razu, podczas gdy modliła się w swej celce na nonę, diabeł uderzył ją w twarz, tak że oko zaszło jej krwią, a policzek zsiniał. 7Aby bez przerwy karmić ducha niewymownymi radościami Ukrzyżowanego, bardzo często rozważała modlitwę o pięciu ranach Pana. 8Nauczyła się oficjum o krzyżu, ułożonego przez Franciszka, miłośnika krzyża i odmawiała je z równą mu miłością. 9Opasywała się na ciele, pod ubraniem, paskiem zaopatrzonym w trzynaście guzów, co było sekretnym przypomnieniem ran Zbawicielowych.

 

Rozdział 22

Osobliwe wspomnienie męki Pańskiej

31. 1Nadszedł właśnie dzień najświętszej Wieczerzy, podczas której Pan umiłował swoich do końca (J 13,1). 2Pod wieczór, kiedy zbliżał się czas agonii Pana, Klara, smutna i udręczona, zamknęła się w samotności swej celki. 3A gdy modląc się towarzyszyła Panu na modlitwie, a jej dusza smutna aż do śmierci (Mk 14,34) poiła się uczuciem Jego smutku i pamięć krok po kroku całkowicie zagłębiała się w Jego pojmanie i wyszydzenie, upadła na łóżko. 4Całą noc i cały następny dzień pozostała tak pochłonięta, tak obca samej sobie, że stale wpatrzona w jedno światło wydawała się przybita z Chrystusem i na wszystko inne nieczuła. 5Jedna z zaufanych córek przychodziła do niej wiele razy, aby zobaczyć, czy przypadkiem czego nie potrzebuje, i stale znajdowała ją w tym samym stanie. 6Potem, kiedy nadeszła noc z piątku na sobotę, zbożna córka zapaliła świecę i nie słowami, ale znakiem przypominała Matce rozkaz świętego Franciszka. 7Święty bowiem nakazał Klarze, żeby nie opuściła żadnego dnia bez pożywienia. 8W jej obecności Klara, jakby wracając skądinąd, zapytała: „Co znaczy ta świeca? Czy to nie jest dzień?” 9A tamta odpowiedziała „Matko, dzień już przeszedł i znów nadeszła druga noc”. 10Klara do niej: „Niech będzie błogosławiony ten sen, najdroższa córko, ponieważ został mi dany jako dar, jakiego od dawna pragnęłam. 11Ale strzeż się, byś nie opowiadała nikomu o tym śnie tak długo, jak długo będę żyła”.

 

Rozdział 23

Różne cuda dokonane przez świętą Klarę znakiem i mocą krzyża

32. 1Chrystus na krzyżu, umiłowany przez Klarę, odpłaca się jej, jako że będąc rozpłomieniona miłością dla tajemnicy krzyża, mocą tegoż krzyża dokonuje znaków i cudów. 2Kiedy znaczyła chorych znakiem życiodajnego krzyża, w cudowny sposób oddalała od nich choroby. 3Z wielu zdarzeń wybiorę niektóre. 4Święty Franciszek posłał do pani Klary pewnego brata, imieniem Stefan, chorego umysłowo, żeby go przeżegnała znakiem krzyża świętego. 5Znał bowiem jej wielką doskonałość i czcił w niej wielką cnotę. 6Ona, jako posłuszna córka przeżegnała owego brata zgodnie z nakazem ojca i pozwoliła mu nieco odpocząć tam, gdzie sama zwykła się modlić. 7A on po bardzo krótkim śnie zbudził się, wstał zdrowy i wrócił do ojca uwolniony od szaleństwa.

33. 1Chłopczyk trzyletni, imieniem Mattiolo, z miasta Spoleto, wepchnął sobie kamyczek do nosa. 2Nikt nie potrafił mu go z nosa wyciągnąć, ani on sam nie mógł go wyrzucić. 3W tym krytycznym położeniu przyprowadzono go do pani Klary, a ona przeżegnała go znakiem krzyża i kamyk natychmiast wypadł i chłopczyk został uwolniony. 4Inny chłopiec z Perugii, który miał plamę na całym oku, został przyprowadzony do świętej służebnicy Bożej. 5A ona, dotknąwszy oka chłopca, żegnając go znakiem krzyża rzekła: „Zaprowadźcie go do mojej matki, żeby i ona uczyniła nad nim znak krzyża”. 6Jej matka, pani Ortolana, idąc za swoją roślinką, wstąpiła do klasztoru w ślad za córką i w tym zamkniętym ogrodzie (por. Pnp 4,12) jako wdowa razem z dziewicami służyła Panu. 7Po otrzymaniu także od niej znaku krzyża, zaraz plama ustąpiła z oka chłopca, tak że widział jasno i wyraźnie. 8Klara uznała, że uzdrowienie chłopca było zasługą matki, ale matka skierowała tę pochwałę na córkę i stwierdziła, że jest niegodna tak wielkiego wydarzenia.

34. 1Jedna z sióstr, imieniem Benwenuta, prawie przez dwanaście lat cierpiała na wrzód przetokowy pod pachą, z którego ciekła ropa przez pięć otworów. 2Dziewica Boża Klara, współczując jej, zastosowała w stosunku do niej swoje szczególne lekarstwo, jakim był znak zbawienia. 3I natychmiast po naznaczeniu krzyżem owa siostra całkowicie wyzdrowiała z tego zastarzałego owrzodzenia. 4Inna z sióstr, imieniem Amata, od trzynastu miesięcy była przykuta do łóżka przez puchlinę wodną i w dodatku miała febrę, kaszel i ból w boku. 5Pani Klara, wzruszona litością, uciekła się względem niej do swej szlachetnej sztuki lekarskiej. 6Przeżegnała ją znakiem krzyża w imię swego Chrystusa i natychmiast przywróciła ją do pełnego zdrowia.

35. 1Inna służebnica Chrystusowa, urodzona w Perugii, od dwóch lat straciła głos do tego stopnia, że prawie nie mogła dobyć głosu. 2I oto w noc Wniebowzięcia naszej Pani otrzymała widzenie, że pani Klara ją uzdrowi. Wyglądała więc z upragnieniem nadejścia dnia. 3Zaledwie się rozwidniło, pośpieszyła do matki, prosiła ją o uczynienie znaku krzyża po czym odzyskała głos. 4Jedna siostra, zwana Krystianą, która od długiego czasu nie słyszała na jedno ucho, na próżno usiłowała stosować rozmaite leki na to kalectwo. 5Pani Klara dobrowolnie przeżegnała jej głowę, dotknęła ucha i siostra bezzwłocznie odzyskała władzę słyszenia. 6Była właśnie w klasztorze duża ilość sióstr chorych (por. J 5,3), cierpiących na różne dolegliwości. 7Klara poszła do nich ze swoim lekarstwem, jak zwykle, i gdy uczyniła pięć razy znak krzyża, natychmiast uzdrowiła pięć sióstr z ich dolegliwości. 8Z tych faktów widać jasno, że w piersiach tej dziewicy zaszczepiło się drzewo krzyża, które wewnątrz swoimi owocami karmiło jej duszę, a na zewnątrz swoimi liśćmi służyło jako lekarstwo.

 

Rozdział 24

Codzienne nauczanie i wychowywanie sióstr

36. 1Jako mistrzyni nieumiejętnych i jako przełożona dziewcząt w pałacu wielkiego Króla kształtowała je przy zastosowaniu tak umiejętnej dyscypliny i pielęgnowała je z tak delikatną miłością, że żadne słowo nie wyrazi tego należycie. 2Przede wszystkim uczyła je wyrzucać wszelki hałas z mieszkania ducha, iżby lgnęły jedynie do głębokich tajemnic Boga. 3Uczyła je, by nie ulegały miłości ze strony krewnych według ciała i by dla przypodobania się Chrystusowi zapominały o domu rodzinnym. 4Zachęcała je, by gardziły wymogami ułomnego ciała, i by za pomocą rozumu trzymały na wodzy cielesne zachcianki. 5Wykazywała im, jak to podstępny wróg zastawia na czyste dusze zasadzki ukryte, i jak w inny sposób kusi świętych, a w inny ludzi światowych. 6Wreszcie chciała, żeby w określonych godzinach oddawały się pracom ręcznym, zawsze w taki sposób, iżby zgodnie z pragnieniem Założyciela nie osłabiły zapału w praktykowaniu modlitwy a także, by uciekając przed opieszałością i zaniedbaniem, ogniem świętej miłości usuwały oziębłość w pobożności. 7Nigdzie nie było większej karności w zachowaniu milczenia; nigdzie skromniejszego wyglądu i starania o wszystko, co godziwe. 8Nie było tu czczej gadaniny, co ujawnia powierzchowność ducha, ani płochości w mowie, co zdradza płochość uczuć. 9Sama zaś mistrzyni, oszczędna w słowach, w zwięzłej mowie umiała zawrzeć bogatą inspirację ducha.

 

Rozdział 25

Pilność w słuchaniu słowa Bożego

37. 1Poprzez pobożnych kaznodziejów zapewniała swoim córkom pokarm słowa Bożego (por. Łk 10,42), z którego sama wielce korzystała. 2Taką wielką radość przeżywała podczas słuchania świętego przemówienia i tak bardzo cieszyła się wspomnieniem swojego Jezusa, 3że pewnego razu, gdy przemawiał brat Filip z Atri, zjawił się przy dziewicy Klarze prześliczny chłopczyk i przez wielką część kazania darzył ją swymi miłymi pieszczotami. 4Siostra, która miała szczęście patrzeć na tę wizję Matki, doznała niewypowiedzianej rozkoszy. 5Co więcej, Klara, choć nie była wykształcona w literaturze, z radością słuchała kazań głoszonych przez wykształconych mówców, dobywając z łupiny słów ziarno, które dociekliwie przenikała i smakowała z wielką przyjemnością. 6Z kazania każdego mówcy umiała wydobyć pożytek duchowy, przekonana, że niekiedy trzeba nie mniejszej roztropności, by zerwać kwiat z ciernistego krzewu, aniżeli by jeść owoc z drzewa szlachetnego. 7Pewnego razu, gdy papież Grzegorz zarządził, by żaden z braci nie udawał się do klasztorów Pań bez jego pozwolenia, zbożna Matka utyskiwała, że odtąd siostry bardzo rzadko będą miały pokarm świętej nauki i wzdychając rzekła: 8„Zabrał nam tych, którzy dawali nam pokarm życia, niech też zabierze wszystkich innych braci”. 9I zaraz odesłała wszystkich braci do ministra, nie chcąc mieć kwestarzy zaopatrujących je w chleb materialny, skoro nie miały mieć jałmużników chleba duchowego. 10Ale kiedy to usłyszał papież Grzegorz, prędko zakaz ten złagodził, uzależniając pozwolenie od generała zakonu.

 

Rozdział 26

Wielka miłość świętej Klary względem sióstr

38. 1Ta czcigodna ksieni kochała nie tylko dusze swych córek, ale także ich ciałom służyła z przedziwną i gorliwą miłością. 2Bardzo często w czasie zimnej nocy własnoręcznie okrywała je, kiedy spały, a gdy widziała, że niektóre siostry nie są zdolne do zachowania wspólnego rygoru, stosowała wobec nich porządek złagodzony. 3Jeśli która była trapiona pokusą, czy, jak to bywa, wpadała w przygnębienie, to wówczas zwykła była wzywać ją dyskretnie i ze łzami pocieszać. 4Czasem padała do stóp strapionych sióstr, aby poprzez macierzyńskie pieszczoty osłabić siłę ich bólu. 5Córki nie pozostawały obojętne na te dobrodziejstwa i odpłacały jej całkowitym oddaniem. 6Przeto uznawały w niej jako matce serdeczną miłość; szanowały w niej jako mistrzyni władzę przełożeńską; 7naśladowały ją jako przewodniczkę w prawym postępowaniu; i podziwiały jej wszechstronną świętość jako oblubienicy Chrystusowej.

 

Rozdział 27

Różne i długie choroby świętej Klary

39. 1Już przez czterdzieści lat biegła drogą najwyższego ubóstwa (por. 1Kor 9,24). Ale gdy była bliska nagrody powołania do nieba, zapadła na liczne choroby (por. Flp 3,14). 2W pierwszych latach osłabiła swe ciało surową pokutą, a w latach następnych stała się ofiarą ciężkiej choroby. Kiedy była zdrowa zyskiwała, zasługi za dobre uczynki, w chorobie zaś zdobywała je za cierpienie. 3Moc bowiem w słabości się doskonali (2Kor 12,9). 4Jak doskonałą, godną podziwu cnotę wykazała w chorobie dowodzi fakt, że przez dwadzieścia osiem lat stałej niemocy nie słyszano z jej ust żadnego szemrania ani żadnego narzekania, ale zawsze mowę świętą i dziękczynienie. 5Chociaż przytłoczona ciężarem choroby zdawała się gwałtownie zbliżać do końca, 6to jednak podobało się Bogu odłożyć jej śmierć na taki czas, w którym Kościół Rzymski mógłby uczcić ją jako swoją szczególną wybrankę i córkę. 7Bo kiedy Papież wraz z kardynałami przebywał w Lyonie, choroba Klary znacznie się pogorszyła, tak że miecz nadmiernego bólu przeszywał dusze jej córek.

40. 1Wnet potem pewna służebnica Chrystusa, dziewica poświęcona Bogu w benedyktyńskim klasztorze świętego Pawła, miała takie widzenie: 2Zdało się jej, że znajdowała się razem ze swymi siostrami u świętego Damiana, aby towarzyszyć chorej pani Klarze, która spoczywała na drogocennym łożu. 3A gdy płakały i ze łzami oczekiwały na śmierć świętej Klary, wtem u głowy łóżka ukazała się jakaś piękna pani i rzekła do płaczących: 4„Córki, nie płaczcie, ona jeszcze będzie żyć, gdyż nie może umrzeć, dopóki nie przybędzie Pan ze swoimi uczniami”. 5I oto w niedługim czasie, nadciągnęła do Perugii Kuria Rzymska. 6Pan na Ostii, usłyszawszy o ciężkim stanie świetej Klary, pośpieszył z Perugii odwiedzić oblubienicę Chrystusową, dla której z urzędu był ojcem, poprzez troskliwą opiekę żywicielem, a poprzez najczystsze uczucie zawsze oddanym przyjacielem. 7Chorą posilił sakramentem Ciała Pańskiego, a wszystkie siostry pokrzepił słowem otuchy i zbawienia. 8Klara natomiast ze łzami, w imię Chrystusowe polecała mu siebie i wszystkie inne siostry. 9Wszakże ponad wszystko błagała go o to, żeby uprosił u pana Papieża i kardynałów zatwierdzenie przywileju ubóstwa, 10co on, jako wierny wspomożyciel owego zakonu, przyrzekł jej i faktycznie spełnił. 11Po upływie roku pan Papież razem z kardynałami przeniósł się z Perugii do Asyżu, tak że wizja wyżej opowiedziana, dotycząca śmierci Świętej, przybrała realną postać. 12Papież bowiem, stojąc ponad człowiekiem a wobec Boga, reprezentuje osobę Pana, 13zaś najbliżej u jego boku, w świątyni Kościoła walczącego, znajdują się panowie kardynałowie, jakby uczniowie.

 

Rozdział 28

Papież Innocenty IV nawiedza chorą, rozgrzesza i błogosławi

41. 1Boska Opatrzność śpieszy z wypełnieniem swego zamiaru wobec świętej Klary. Chrystus śpieszy, by wprowadzić ubogą pątniczkę do pałacu królestwa niebieskiego. 2Ona już tęskni i wzdycha, bardzo pragnąc być wyzwoloną z tego śmiertelnego ciała (por. Rz 7,24) i w wiecznym mieszkaniu ujrzeć Chrystusa Króla, którego tu na ziemi całym sercem naśladowała jako ubogiego. 3Na jej święte członki wycieńczone długoletnią chorobą spada nowa niemoc, która wskazuje na bliskie już powołanie do Pana i gotuje drogę do zbawienia wiecznego. 4Świętej pamięci pan Innocenty IV, razem z kardynałami śpieszy nawiedzić służebnicę Chrystusa. I tak jak przedtem aprobował jej życie bardziej, niż jakiejkolwiek innej kobiety naszego czasu, tak teraz nie waha się uczcić jej śmierci poprzez papieską obecność. 5Wszedłszy do klasztoru, kieruje się do jej skromnego posłania i podaje chorej rękę do ucałowania. 6Ona przyjmuje ją z największą wdzięcznością i z najwyższym szacunkiem prosi także o możliwość ucałowania stopy Ojca świętego. 7Uprzejmy Papież wchodzi na drewniany stołek i łaskawie podsuwa jej stopę, a ona ze czcią schyla twarz i całuje ją z góry i z dołu.

42. 1Potem, z twarzą rozanieloną prosi Ojca świętego o odpuszczenie wszystkich grzechów. 2A on, odrzekłszy: „To raczej ja potrzebuję przebaczenia”, udziela jej daru zupełnej absolucji i łaskę obfitego błogosławieństwa. 3Kiedy wszyscy odeszli, jako że w tym dniu przyjęła również Hostię świętą z ręki prowincjała, wzniosła oczy do nieba i ręce złożone do Boga i ze łzami rzekła do swych sióstr: 4„Chwalcie Pana (por. Jdt 13,14), córki moje, ponieważ dzisiaj Chrystus raczył udzielić mi tak wielkiego daru, że ziemia i niebo nie potrafią Mu odpłacić. 5Dzisiaj bowiem przyjęłam Najświętszego i stałam się godna widzieć Jego wikariusza!”

 

Rozdział 29

Przed śmiercią Klara pociesza siostrę Agnieszkę

43. 1Córki otoczyły posłanie Matki. Wnet miały zostać sierotami: a duszę ich przeszył miecz boleści (por. Łk 2,35). 2Ani nie oderwał ich stąd sen, ani nie usunął głód. Zapomniawszy o śnie i o stole, cały dzień i noc strawiły na płaczu. 3Wśród nich, pobożna dziewica Agnieszka, płakała gorzkimi łzami i zaklinała siostrę, by jej nie zostawiała samej. 4Klara jej odpowiedziała: „Siostro najdroższa, podoba się Bogu, żebym odeszła, 5ale ty przestań płakać, ponieważ rychło pośpieszysz za mną do Pana. 6I zanim odejdę od ciebie, Pan da ci wielką pociechę”.

 

Rozdział 30

Śmierć świętej Klary i jej okoliczności

44. 1W tym czasie, kiedy przez wiele dni walczyła ze śmiercią, wzmagała się wiara i pobożność ludu. 2Codziennie też odwiedzali ją liczni kardynałowie i prałaci i czcili ją jak prawdziwie świętą. 3Natomiast budzi zdumienie, że chociaż przez siedemnaście dni nie mogła przyjąć żadnego pokarmu, to jednak Pan umocnił ją taką siłą, że wszystkich odwiedzających zachęcała do służenia Chrystusowi. 4A gdy dobrotliwy brat Rajnold zachęcał ją do cierpliwości w tym długim męczeństwie ciężkiej choroby, ona całkiem swobodnym głosem odpowiedziała mu: 5„Bracie najdroższy, od kiedy poznałam łaskę Pana mojego Jezusa Chrystusa za pośrednictwem Jego sługi Franciszka, żaden trud nie był mi uciążliwy, żadna pokuta ciężka, żadna choroba bolesna!”

45. 1Kiedy zaś Pan był całkiem blisko i stał jakby w drzwiach, chciała, żeby kapłani i bracia duchowni byli przy niej i czytali jej mękę Pańską i święte teksty. 2A gdy między nimi pojawił się brat Juniper, znamienity wesołek Pański, który często gorącymi słowy sławił Pana, uradowała się na nowo i zapytała, czy mógłby coś nowego powiedzieć o Panu Bogu. 3A on, otworzywszy swe usta, z ogniska swego płomiennego serca lśniące iskry słów wyrzucił, tak że dziewica Boża znalazła wielką pociechę w jego przypowieściach. 4Na końcu zwraca się do płaczących córek, zalecając im ubóstwo Pana i wśród uwielbień przypominając dobrodziejstwa Boskie. 5Błogosławi swoich zbożnych braci i siostry, a dla wszystkich Pań ubogich klasztorów, tak obecnych jak przyszłych, wzywa szczodrej łaski błogosławieństwa. 6Któż potrafiłby opowiedzieć resztę, nie płacząc? 7Są tu obecni dwaj błogosławieni towarzysze świętego Franciszka, z których jeden, Anioł, sam wzruszony, pociesza udręczone siostry, a drugi, Leon, całuje posłanie umierającej Klary. 8Osierocone córki opłakują odejście kochającej matki i ze łzami towarzyszą jej odejściu wiedząc, że nie zobaczą jej więcej. 9Niezmiernie boleją nad tym, że razem z nią znika cała ich pociecha, i że pozostawione na dolinie płaczu (por. Ps 84,7) nie będą już miały pocieszenia od niej, swojej mistrzyni. 10I tylko wstydliwość powstrzymuje ich ręce od ranienia swych ciał, a płomień bólu staje się jeszcze sroższy z powodu faktu, że nie mogą sobie pozwolić na upust żalu w jego zewnętrznych objawach. 11Klauzurowy rygor nakłada milczenie, mimo to gwałtowny ból wyrywa z nich wzdychanie i szlochy. 12Policzki toną we łzach, a żałość strapionego serca znów wyciska nowy strumień płaczu.

46. 1Natomiast prześwięta dziewica, zwracając się do siebie samej cicho do swej duszy mówi: 2„Idź bezpiecznie, ponieważ masz dobrą eskortę na drogę. 3Idź, ponieważ Ten, który cię stworzył, uświęcił cię, kochał cię czułą miłością, 4zawsze troszczył się o ciebie, jak matka o swego syna. 5A Ty, Panie, bądź błogosławiony za to, żeś mię stworzył”. 6Zapytana przez jedną z córek, do kogo mówi, odpowiada: 7„Mówię do mojej błogosławionej duszy”. 8A ta chwalebna eskorta była już blisko, 9jako że zwracając się do jednej z córek, zapytała ją: „Córko, czy widzisz Króla chwały, którego ja widzę?”. 10Także na innej siostrze spoczęła ręka Pana (por. Ez 1,3), jako że oczyma ciała oglądała wśród łez szczęśliwe widzenie. 11Przeniknięta grotem głębokiego bólu popatrzyła w kierunku drzwi domu: 12i oto wchodzi w nie orszak dziewic, wszystkie w białych szatach i ze złotymi wieńcami na głowach. 13Wśród nich kroczy jedna wspanialsza od innych. Z jej korony, która u szczytu wyglądała jak kadzielnica z prześwitami, bije tak wielki blask, że wpośród ścian domu noc samą zmienia w światło dnia. 14Zbliża się do łóżeczka, gdzie spoczywa oblubienica Syna Bożego i schyliwszy się nad nią, obdarza ją słodkim uściskiem. 15Dziewice przynoszą przedziwnie piękny płaszcz i z pilną usłużnością odziewają nim ciało Klary, a także przyozdabiają jej łoże. 16Nazajutrz, po święcie świętego Wawrzyńca, ta najświętsza dusza opuszcza życie doczesne, aby zostać uwieńczoną wawrzynem wiecznej nagrody. 17Jej duch, porzuciwszy świątynię ciała, szczęśliwie wchodzi do nieba. 18Błogosławione to wyjście z doliny nędzy, które było dla niej wejściem do życia w pełni szczęścia! 19W zamian za skąpe pożywienie teraz cieszy się już na uczcie z niebianami. 20W zamian za lichy popiół otrzymuje szatę chwały wiecznej jako błogosławiona w królestwie niebieskim.

 

Rozdział 31

Kuria Rzymska i rzesza ludu na pogrzebie świętej Klary

47. 1Wiadomość o śmierci dziewicy, łącznie z opowiadaniem cudownych zdarzeń, natychmiast poruszyła cały lud w mieście. 2Biegną do klasztoru mężczyźni, biegną i kobiety. Tyle narodu tu płynie, że miasto wygląda jak opustoszałe. 3Wszyscy obwołują ją świętą, wszyscy zwą ją drogą Bogu, a wśród głosów pochwały słychać też płacz. 4Przybywa podesta razem z oddziałem rycerzy i zastępem uzbrojonych mężczyzn. Tego wieczoru i przez całą noc trzymają pilne zmiany straży, aby przypadkiem nie zrobiono jakiej krzywdy temu drogocennemu skarbowi, jaki spoczywa wewnątrz klasztoru. 5Następnego dnia rusza cała Kuria: wikariusz Chrystusa wraz z kardynałami przybywa na miejsce i całe miasto kieruje się do świętego Damiana. 6Przychodzą właśnie w momencie rozpoczęcia modłów. Bracia zaczynają oficjum o zmarłych, a tu nagle pan Papież mówi, że trzeba by odprawić oficjum o dziewicach, a nie o zmarłych, 7co wyglądało, jakby chciał ją kanonizować wpierw zanim jeszcze ciało zostanie pochowane. 8Ale gdy najdostojniejszy pan na Ostii odpowiedział, że w tej sprawie należy zaczekać, odprawiono Mszę świętą o zmarłych. 9Potem Ojciec święty wraz z gronem kardynałów i prałatów usiedli, a biskup Ostii, wziąwszy jako temat tekst marność nad marnościami (Koh 1,2), w szlachetnej mowie wychwalał zmarłą jako wzgardzicielkę marności.

48. 1Kardynałowie kapłani ze zbożnym szacunkiem otaczają święte zwłoki i wokół ciała dziewicy odprawiają zwyczajne egzekwie. 2W końcu uważając, że nie byłoby rzeczą bezpieczną ani godną zostawienie tego drogocennego depozytu z dala od mieszkańców miasta, wśród hymnów i chwalb, przy dźwięku trąb i w podniosłej radości, biorą je stąd i przenoszą uroczyście do świętego Jerzego. 3Jest to bowiem to miejsce, gdzie niegdyś złożono po raz pierwszy ciało świętego ojca Franciszka. On, który jej jako żyjącej otworzył drogę do życia, również jako umarłej przygotował miejsce, tak jakby przewidywał. 4Wielkie tłumy biegły do grobu dziewicy, chwaląc Boga i mówiąc (Łk 2,13): 5„Naprawdę święta, naprawdę chwalebna króluje razem z aniołami. Ona, która na ziemi odbiera od ludzi tak wielką cześć”. 6O ty, przełożona Ubogich Pań, ty, która wielu doprowadziłaś do pokuty i wielu do życia, wstawiaj się za nami do Jezusa Chrystusa! 7Po upływie niewielu dni Agnieszka została wezwana na gody Baranka i poszła za siostrą Klarą do szczęścia wiecznego. 8Tam obydwie jako córki Syjonu, siostry według natury, łaski i nieba, bez końca radują się Bogiem. 9Agnieszka naprawdę otrzymała to pocieszenie, jakie Klara obiecała jej przed swą śmiercią, 10bo tak jak niegdyś przeszła ze świata do krzyża poprzedzona przez siostrę, tak i teraz po niej, gdy Klara już zabłysła znakami i cudami, zgasła dla świata ziemskiego i natychmiast przebudziła się w Bogu. 11Dał to Pan nasz Jezus Chrystus, który z Ojcem i Duchem Świętym żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

 

DZIEŁKO DRUGIE

 

Rozdział 1

Cuda zdziałane przez świętą Klarę po śmierci

49. 1Te cudowne znaki świętych i te świadectwa o cudach godne są czci, które polegają na świętości obyczajów i doskonałości uczynków. 2Jan nie uczynił żadnego cudu, a mimo to ci, którzy dokonują cudów, nie będą bardziej święci od Jana (por. J 10,41). 3Dlatego wystarczyłoby, gdyby o świętej Klarze dziewicy świadczyła jak najdoskonalsza świętość jej życia, gdyby z jednej strony obojętna oziębłość, a z drugiej pobożność ludu nie wymagały jeszcze czegoś więcej. 4Klara za swego życia jaśniała zasługami, a kiedy już została zatopiona w otchłań wieczystej światłości, jeszcze przedziwniej rozbłysła światłem cudów, hen aż po krańce ziemi. 5Szczera prawda, na którą składałem przysięgę, zmusza mnie do opowiedzenia wielu cudów, wszakże ich nadmierna ilość każe wiele z nich pominąć.

 

Rozdział 2

Uwolnienie opętanych

50. 1Chłopiec, imieniem Giacomino, z Perugii, wyglądał nie tyle na chorego, co przede wszystkim na opętanego przez jakiegoś bardzo złego demona. 2To bowiem desperacko rzucał się do ognia, to tarzał się po ziemi, to kąsał kamienie łamiąc przy tym zęby, także okropnie kaleczył sobie głowę i rozkrwawiał ciało. 3Wykrzywiając usta, wystawiał język na zewnątrz, często tak łatwo skręcał w kłębek wszystkie członki, że nieraz nogę zakładał na szyję. 4Każdego dnia dwa razy ten szał męczył chłopca, przy czym dwie osoby nie wystarczały, by mu przeszkodzić w obnażaniu się. 5Szukano środków zapobiegawczych u biegłych lekarzy, ale nie było takiego, który byłby w stanie mu pomóc. 6Ojciec jego, imieniem Guidolotto, nie znalazłszy u ludzi żadnego środka na taką wielką niedolę, zwraca się do zasług świętej Klary. Prosi: 7„O dziewico najświętsza Klaro, czczona przez świat, tobie poświęcam mojego nieszczęsnego syna, a ciebie z całą błagalną prośbą żebrzę o jego uzdrowienie”. 8Pełen wiary zabiera chłopca ze sobą, śpieszy do jej grobu, kładzie go na kamieniu grobowym dziewicy i podczas gdy prosi o pomoc, natychmiast ją otrzymuje. 9Chłopiec zostaje natychmiast uwolniony od tej choroby i odtąd nie był więcej męczony przez podobną udrękę.

 

Rozdział 3

Inny cud

51. 1Alessandrina z Fratta, w diecezji Perugia, była męczona przez bardzo złego demona. 2Tak bardzo ujarzmił ją swoją mocą, że sprawił, iż latała jak ptak na wysoką skałę, która sterczała nad urwiskiem rzeki; 3schodziła po bardzo cienkim konarze drzewa, występującego nad rzeką Tybrem i kołysała się na nim, jakby dla igraszki. 4Za swoje grzechy straciła całkowicie władanie lewym bokiem i jedną rękę miała skurczoną, a lekarstwa, często stosowane, nic nie pomagały. 5Kobieta ta, skruszona w sercu, przychodzi do grobu chwalebnej dziewicy Klary. Po wezwaniu jej zasług przeciw tej swojej trojakiej niedoli, za pomocą tego jedynego środka osiąga zbawienny skutek. 6Skurczona ręka wyciąga się, bok wraca do zdrowia i zostaje uwolniona od diabelskiej obsesji. 7Inna kobieta z tej samej miejscowości, w tym samym czasie, przed grobem Świętej otrzymała dar uwolnienia od demona i od wielu boleści.

 

Rozdział 4

Uzdrowienie szaleńca

52. 1Młodzieniec z Francji, ze świty Kurii, dostał napadu szału, który pozbawił go możliwości mówienia i skręcał mu ciało w okropnych drgawkach. 2Nikt nie zdołał go utrzymać, jako że w rękach tego, kto usiłował go poskromić, rzucał się jeszcze bardziej. 3Rodacy przywiązują go sznurami do noszy pogrzebowych. Niosą go, wbrew jego oporom, do kościoła świętej Klary i kładą przed jej grobem. Nagle, dla wiary tych, którzy go tu przedstawili, zostaje całkowicie uwolniony od zła.

 

Rozdział 5

Człowiek uwolniony od epilepsji

4Walenty ze Spello był dotknięty nieszczęściem epilepsji, która sześć razy na dzień tarzała go po ziemi, gdziekolwiek by się znalazł. 5Oprócz tego doznał porażenia nogi i nie mógł swobodnie chodzić. 6Przywożą go na osiołku do grobu świętej Klary, gdzie pozostaje dwa dni i trzy noce. 7W trzecim dniu, bez dotknięcia przez kogokolwiek, jego noga głośno chrupnęła i w jednej chwili został uzdrowiony z obydwu chorób.

 

Rozdział 6

Niewidomy odzyskuje wzrok

53. 1Giacomello, zwany synem Spoletanki, od dwunastu lat dotknięty ślepotą, był zmuszony chodzić z przewodnikiem. Bez przewodnika nie mógł iść nigdzie, by nie upaść. 2Pewnego razu, pozostawiony na krótko bez opieki, upadł, złamał rękę i pokaleczył głowę. 3Kiedy jednej nocy spał przy moście w Narni, ukazała mu się we śnie jakaś pani, która mu powiedziała: „Giacomello, dlaczego nie pójdziesz do mnie, do Asyżu, aby zostać uzdrowionym?” 4Wstawszy rano, z przejęciem opowiada widzenie innym dwom niewidomym. 5Oni odpowiadają: „Słyszeliśmy niedawno, że w mieście Asyżu umarła pewna pani, i mówią, że ręka Pańska wsławia jej grób łaskami uzdrowienia i wielu cudami”. 6Usłyszawszy to, bez zwłoki udaje się w drogę. Na noc zatrzymuje się blisko Spoleto i znowu ma to samo widzenie. 7Wtedy jeszcze raźniej śpieszy, wszystko daje z siebie, by iść, ze względu na miłość tej wizji. 8Ale, przybywszy do Asyżu, znajduje tak olbrzymi tłum zabrany przed mauzoleum dziewicy, że w żaden sposób nie może dotrzeć do grobu. 9Kładzie sobie kamień pod głowę i z wielką wiarą, ale zasmucony, że nie mógł wejść do wnętrza, zasypia przed drzwiami. 10I oto po raz trzeci, głos mu mówi: „Giacomo, jeśli potrafisz wejść, Pan ci pobłogosławi”. 11Po obudzeniu się, ze łzami błaga tłum, krzycząc i jęcząc, żeby dla miłości Boga dali mu przejście. 12Otrzymawszy je, zrzuca obuwie, zdejmuje ubranie, na szyi wiesza rzemień, i tak pokornie dotykając grobu, zapada w lekki sen. 13„Wstawaj (por. Mk 5,41), mówi mu błogosławiona Klara, wstawaj, ponieważ jesteś uwolniony!” 14Zaraz wstaje, ślepota znika, wszelka ciemność schodzi z oczu. Dzięki Klarze widzi dokładnie jasność światła. Sławi Boga, oddaje Mu chwałę, wzywa cały lud do błogosławienia Boga za tak wielki cud.

 

Rozdział 7

Odzyskanie władzy w ręce

54. 1Pewien człowiek z Perugii, zwany Bongiovanni di Martino, razem ze swymi rodakami poszedł na wojnę przeciw miastu Foligno. 2Gdy wywiązała się między obu stronami ciężka potyczka, mocne uderzenie kamienia nieszczęśliwie złamało mu rękę. 3Bardzo pragnąc wyzdrowieć, wydał wiele pieniędzy na lekarzy, ale żaden środek medyczny mu nie pomógł, tak że nosił rękę jak rzecz nieużyteczną i zupełnie niezdatną do jakiegokolwiek działania. 4Dlatego zniechęcony noszeniem ciężaru tej prawicy, jakby nie swojej, i niemożnością posługiwania się nią, niejednokrotnie wyrażał chęć jej amputowania. 5Ale usłyszawszy opowiadanie o tym, co Pan raczy okazywać za pośrednictwem swej służebnicy Klary, składa ślub (por. Rdz 28,20) i śpieszy do grobu dziewicy. Ofiarowuje rękę z wosku i kładzie się na grobie świętej Klary. 6I nagle, zanim opuścił kościół, jego ręka powraca do zdrowia.

 

Rozdział 8

Uzdrowienie pokurczonych

55. 1Pewien Petruccio z zamku Bettona, od trzech lat trawiony chorobą, cały był wyniszczony przez długotrwałą niemoc. 2Na skutek ataku choroby tak bardzo był skurczony w lędźwiach, że z trudem tylko mógł się poruszać za pomocą laski, zawsze skrzywiony i zgięty do ziemi. 3Ojciec chłopca korzystał z biegłości licznych lekarzy, a przede wszystkim specjalistów w leczeniu złamań kostnych. 4Był gotowy wydać wszystkie swe zasoby dla przywrócenia chłopcu zdrowia. 5Ale ponieważ wszyscy mu odpowiadali, że nie ma takiego środka lekarskiego, który by mógł wyleczyć tę chorobę, dlatego zwrócił się z prośbą o pomoc do nowej Świętej, o której słyszał przedziwne opowiadania. 6Przynoszą chłopca na miejsce, gdzie spoczywają drogocenne szczątki dziewicy. Na krótko pozostawiony przed grobem otrzymuje łaskę zupełnego uzdrowienia. 7Bezzwłocznie wstaje prosty i zdrowy, a chodząc, podskakując i chwaląc Boga (por. Dz 3,8), wzywa zbiegający się lud do chwalenia świętej Klary.

56. 1Był chłopiec dziesięcioletni w Villa di San Quirico, w diecezji Asyżu, kaleki od urodzenia (por. Dz 3,2). Miał cieniutkie golenie, nogi stawiał w poprzek, chodził z wielkim trudem, a gdy upadł, nie mógł się podnieść. 2Jego matka po wiele razy polecała go świętemu Franciszkowi, ale nie otrzymał żadnego polepszenia. 3Usłyszawszy, że święta Klara zabłysła światłem nowych cudów, zaniosła dziecko do jej grobu. 4Po kilku dniach kości goleni chrupnęły i członki wróciły do swej naturalnej pozycji. Tego, czego nie sprawił święty Franciszek, upraszany w wielu modlitwach, mocą Bożą udzieliła jego uczennica Klara.

57. 1Obywatel z Gubbio, imieniem Jakub di Franco, miał chłopczyka pięcioletniego, który z powodu niedowładu nóg nigdy nie chodził, ani nie mógł chodzić. Ojciec utyskiwał na dziecko, uważając je za plamę swego domu i hańbę swego ciała. 2Dziecko siedziało na ziemi, czołgało się w kurzu, czasem usiłowało się podnosić wspierając się na lasce, lecz bez rezultatu. Natura dała mu pragnienie chodzenia, ale odmówiła mu władzy ku temu. 3Rodzice poświęcają chłopca zasługom świętej Klary i, ażeby użyć ich własnego wyrażenia, chcą żeby był „człowiekiem świętej Klary”, jeśli wyzdrowieje za jej przyczyną. 4Po złożeniu tego ślubu ślubu dziewica Klara natychmiast uzdrowiła tego swojego człowieka, dając poświęconemu sobie dziecku możność swobodnego chodzenia. 5Zaraz wtedy rodzice pośpieszyli z chłopcem do grobu dziewicy, ofiarując je Panu, skaczące i wesołe.

58. 1Pewna kobieta z grodu Bevagna, imieniem Pleneria, długo cierpiała na skrzywienie lędźwi, tak że nie mogła chodzić bez podpierania się laską. 2Ale nawet z tą podporą nie była w stanie wyprostować skrzywionego ciała i chodziła bardzo chwiejnie. 3Pewnego piątku kazała się zanieść do grobu świętej Klary, gdzie, prosząc z całą pobożnością, szybko otrzymała to, o co z wiarą prosiła. 4Następnego dnia, w sobotę, całkowicie zdrowa wróciła do domu na własnych nogach, ona, co została przyniesiona tu przez innych.

 

Rozdział 9

Uzdrowienie ze schorzeń gardła

59. 1Pewna dziewczyna z Perugii od długiego czasu cierpiała na schorzenie węzłów chłonnych szyi, w mowie potocznej zwanych skrofułami (zołzy). 2Miała dwadzieścia przetok na szyi i z tego powodu jej szyja była o wiele grubsza od samej głowy. 3Jej matka często przyprowadzała ją do dziewicy Klary, gdzie z największą pobożnością błagała Świętą o dobrodziejstwo. 4Jednego razu, gdy dziewczyna całą noc leżała przed grobem, zaczęła pocić się obficie, obrzęki zaczęły mięknąć i powoli się zmniejszać. 5Następnie pomału dla zasług świętej Klary tak zanikły, że nie pozostawiły żadnego znaku. 6Podobne schorzenie na szyi miała jedna z sióstr, imieniem Andrea, jeszcze za życia dziewicy Klary. 7Zapewne dziwne to, że wśród rozżarzonych kamieni ukrywała się taka jedna zimna dusza i że wśród roztropnych panien (por. Mt 25,1-13) jedna niemądra popełniła głupstwo. 8Bo pewnej nocy, celem usunięcia poprzez usta chorej masy, tak mocno ścisnęła się za gardło, że o mało się nie udusiła. W ten sposób chciała przekroczyć wolę Bożą w stosunku do siebie. 9Ale Klara pod wpływem tchnienia Ducha niezwłocznie to poznała i rzekła do jednej z sióstr: 10„Biegnij szybko na dół i daj siostrze Andrei z Ferrary do wypicia zagrzane jajko, a potem razem z nią przyjdź do mnie. 11Ona śpieszy i znajduje wspomnianą Andreę pozbawioną głosu, bliską uduszenia na skutek ucisku swoich własnych rąk. 12Jak może, tak jej pomaga i prowadzi razem ze sobą do matki. Służebnica Boża mówi jej: „Biedna, wyznaj Panu swoje zamysły, które ja też dobrze poznałam. 13Oto to, co sama chciałaś uzdrowić, uzdrowi Pan Jezus Chrystus. 14Ale ty zmień życie na lepsze, ponieważ z innej choroby, na jaką będziesz cierpiała, już się nie podniesiesz. 15Na te słowa siostra przejęła się duchem żalu i całkiem widocznie zmieniła życie na lepsze. 16Uzdrowiona ze skrofułów wkrótce potem zmarła na inną chorobę.

 

Rozdział 10

Uwolnienie od wilków

60. 1Dzikie okrucieństwo strasznych wilków ciągle siało postrach w okolicy. Napadały one nawet na ludzi i często pożerały ich ciała. 2Otóż pewna kobieta, imieniem Bona, z Monte Galbiano, w diecezji Asyżu, która miała dwóch synów, zaledwie skończyła opłakiwać jednego z nich, porwanego przez wilki, kiedy także drugi został porwany z podobną srogością. 3Bo podczas gdy matka pozostawała w domu, zajęta robotami domowymi, wilk porwał dziecko, które chodziło na zewnątrz, chwyciwszy je za kark; i z tą zdobyczą ukrył się w lesie, jak mógł najszybciej. 4Ludzie, którzy byli w winnicy, słysząc krzyk dziecka, wołają na matkę: 5„Popatrz, czy masz swego syna, bo dopiero co słyszeliśmy niesamowity płacz”. 6Matka stwierdziwszy, że syn został porwany przez wilka, aż do nieba podnosi wołanie i krzykiem napełniając powietrze wzywa dziewicę Klarę, 7mówiąc: „Święta, chwalebna Klaro, wróć mi mojego nieszczęsnego syna. 8Oddaj mi, oddaj syneczka nieszczęśliwej matce. 9Utopię się, jeśli tego nie zrobisz. 10Tymczasem sąsiedzi, biegnący za wilkiem, znajdują dziecko porzucone przez wilka w lesie, a przy dziecku psa, który liże jego rany. 11Dziki zwierz najpierw niósł je, chwyciwszy za kark, a potem żeby nieść zdobycz wygodniej, chwycił malca paszczą za biodro; w obu tych miejscach zostawił niemałe ślady uchwytu. 12Kobieta, wysłuchana w swoim ślubie, razem ze swymi sąsiadami śpieszy do swojej wspomożycielki i wszystkim, co chcą oglądać, pokazuje rany dziecka, a Bogu i świętej Klarze składa mnogie dzięki.

61. 1Pewna dziewczyna z grodu Cannara w jasny dzień siedziała na polu, a druga kobieta trzymała głowę na jej kolanach. 2A oto wilk, porywający ludzi, zbliża się ukradkiem do łupu. 3Dziewczyna widzi go, ale myśląc, że to pies, nie obawia się go. 4I podczas gdy dalej przegląda włosy drugiej, krwiożerczy zwierz skacze na nią i chwyciwszy ją rozwartą paszczą, ciągnie zdobycz do lasu. 5Ta druga kobieta wstaje przerażona na równe nogi i przypomniawszy sobie świętą Klarę, woła: „Ratunku, święta Klaro, ratunku! Tobie teraz polecam tę dziewczynę!” 6A sama dziewczynka – rzecz nie do wiary! niesiona w zębach wilka, gromi go: 7„Ty łotrze, będziesz mię wlókł jeszcze dalej, powierzoną tak możnej Dziewicy?” 8Wilk, zawstydzony takim zarzutem, zaraz delikatnie położył dziewczynę na ziemi i jak łotrzyk złapany na gorącym uczynku pośpiesznie się oddalił.

 

Rozdział 11

Kanonizacja świętej Klary dziewicy

62. 1Na stolicy Piotrowej zasiadł najmiłościwszy władca pan Aleksander IV, przyjaciel wszelkiej świętości, obrońca zakonników i mocna podpora zakonów. Wtedy to gwałtownie szerzyła się wieść o tych cudach, z dnia na dzień rosła sława cnót dziewicy Klary i już sam świat z upragnieniem oczekiwał kanonizacji tak wielkiej dziewicy. 2Wreszcie Ojciec święty, pobudzony wielką liczbą cudów do niezwykłej sprawy, rozpoczyna naradzać się z kardynałami nad jej kanonizacją. 3Osobom godnym i dyskretnym powierza badanie cudów i rozpatrzenie heroiczności jej życia. 4Z badań wynika, że Klara za swego życia jaśniała praktykowaniem wszystkich cnót, 5a po śmierci stała się godna podziwu z powodu prawdziwych i udowodnionych cudów. 6Przeto w dzień uprzednio ustalony, po przybyciu grona kardynałów, zebraniu się arcybiskupów i biskupów, zgromadzeniu kleru i zakonników, w obecności wielkiej liczby ludzi uczonych i możnych, 7Ojciec święty publicznie przedstawia tę zbawienną sprawę i prosi prałatów o zdanie. Wszyscy chętnie wyrażają swoją przychylną zgodę twierdząc, że Klara jest godna uświetnienia na ziemi, skoro Bóg uświetnił ją w niebie. 8Zbliżał się dzień jej przejścia do Pana, upływały dwa lata od jej śmierci. Wtedy po zwołaniu wielkiej liczby prałatów i całego kleru szczęsny Aleksander, któremu Pan zastrzegł tę łaskę, wygłosił przemówienie, a potem jak najbardziej uroczyście i ze czcią wpisał Klarę w poczet świętych, 9postanawiając, że w całym Kościele należy solennie odprawić jej święto, które on pierwszy razem z całą Kurią odprawił z wielkim splendorem. 10Odbyło się to w Anagni, w katedrze, w roku 1255 od Wcielenia Pana i pierwszym pontyfikatu pana Aleksandra, 11ku chwale Pana naszego Jezusa Chrystusa, który z Ojcem i Duchem Świętym żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

 

Ofiara na klasztor

 

Galeria zdjęć

 

Polecamy