ul. Kościuszki 6, 32-650 Kęty
tel. +48 338452146

 

Watykan, 15 listopada 2010r.

 

Drodzy bracia i siostry,

 

Dziś chciałbym przedstawić pewną mistyczkę, nie pochodzącą z czasów średniowiecza – chodzi o świętą Weronikę Giuliani, klaryskę kapucynkę. Okazją jest przypadająca 27 grudnia 350. rocznica jej urodzin. Wydarzenie to przeżywają z radością Città di Castello – miejsce, w którym żyła najdłużej i gdzie zmarła, oraz Mercatello – jej strony rodzinne i diecezja Urbino.

Weronika urodziła się dokładnie 27 grudnia 1660 r. w Mercatello w dolinie Metauro w rodzinie Francesco Giulianiego i Benedetty Manicini jako ostatnia z siedmiu sióstr, z których jeszcze trzy wybrały życie monastyczne; nadano jej imię Orsola [Urszula]. Gdy miała siedem lat, straciła matkę i ojciec przeniósł się do Piacenzy jako przełożony celników w księstwie Parmy. W tym właśnie mieście Orsola zaczęła odczuwać coraz większe pragnienie poświęcenia swego życia Chrystusowi. Powołanie to narastało w niej tak bardzo, że w wieku 17 lat wstępuje do ścisłej klauzury klasztoru klarysek kapucynek w Città di Castello, gdzie pozostanie do końca życia. Przyjmuje tam imię Weronika, które znaczy „prawdziwy obraz” i rzeczywiście stanie się ona później prawdziwym obrazem Chrystusa Ukrzyżowanego. W rok później składa uroczyste śluby zakonne: rozpoczyna się dla niej droga upodabniania się do Chrystusa przez liczne akty pokuty, wielkie cierpienia i pewne doświadczenia mistyczne, związane z Męką Jezusa: ukoronowanie cierniami, małżeństwo mistyczne, rana w sercu i stygmaty. W 1716 roku, w wieku 56 lat, zostaje opatką klasztoru i będzie potwierdzana na tym urzędzie aż do śmierci, która nastąpiła w 1727 roku, po niezwykle bolesnym konaniu, trwającym 33 dni, którego uwieńczeniem jest głęboka radość tak, iż jej ostatnie słowa brzmiały: „Znalazłam Miłość, Miłość pozwoliła się zobaczyć! Oto przyczyna mego cierpienia. Powiedzcie to wszystkim, powiedzcie to wszystkim!” (Summarium Beatificationis, 115-120). 9 lipca pozostawia ziemskie mieszkanie, aby spotkać się z Bogiem. Ma 67 lat, z których pięćdziesiąt spędziła w klasztorze w Città di Castello. Świętą ogłosił ją 26 maja 1839 Grzegorz XVI.

Weronika Giuliani wiele pisała: listy, relacje autobiograficzne, poezje. Jednakże głównym źródłem dla odtworzenia myśli jest jednak jej Dziennik, rozpoczęty w 1693 roku: ponad 22 tysiące stron rękopisu, obejmujących okres 34 lat życia klauzurowego. Pismo jest spontaniczne i ciągłe, nie ma tam wykreśleń lub poprawek ani znaków przestankowych albo podziału treści na rozdziały czy części według wcześniej przyjętego planu. Weronika nie chciał tworzyć dzieła literackiego; co więcej – została nakłoniona do spisania swych doświadczeń przez ojca Girolamo Bastianellego ze zgromadzenia filipinów za zgodą biskupa diecezjalnego, Antonio Eustachiego.

Duchowość świętej Weroniki ma wymiar chrystologiczno-oblubieńczy: jest to doświadczenie bycia kochaną przez Chrystusa, Oblubieńca wiernego i szczerego oraz chęci korespondowania z miłością coraz bardziej wciągającą i namiętną. Wszystko daje się w niej odczytać w kluczu miłości i napełnia ją to głęboką pogodą. Każdą rzecz przeżywa w łączności z Chrystusem, w imię Jego miłości i z radością, że może okazać Mu całą miłość, do jakiej jest zdolne stworzenie.

Chrystus, z którym Weronika jest głęboko zjednoczona, jest tym, który cierpi mękę, śmierć i zmartwychwstanie; jest to Jezus w chwili ofiarowania się Ojcu za nasze zbawienie. Z tego doświadczenia wypływa też intensywna i pełna cierpienia miłość do Kościoła w podwójnej postaci modlitwy i ofiary. Święta żyje w tej optyce: modli się, cierpi, poszukuje „świętego ubóstwa” jako „wywłaszczenia”, zaparcia się samej siebie (por. tamże, III, 523), właśnie po to, aby być jak Chrystus, który oddał całkowicie samego siebie.

Na każdej stronicy swych pism Weronika poleca kogoś Panu, dowartościowując swe modlitwy wstawiennicze ofiarą z samej siebie w każdym cierpieniu. Jej serce otwiera się na wszystkie „potrzeby Świętego Kościoła”, przeżywając z niepokojem pragnienie zbawienia „całego świata” (tamże, III-IV, passim). Weronika woła: „Grzesznicy, grzesznice... wszyscy i wszystkie przybądźcie do serca Jezusa; przyjdźcie, aby się obmyć w Jego Najdroższej Krwi... On czeka na was z otwartymi ramionami, aby was przygarnąć” (tamże, II, 16-17). Ożywiana płomienną miłością poświęca siostrom klasztoru uwagę, okazuje im zrozumienie i przebaczenie; ofiarowuje swe modlitwy i swe ofiary za papieża, swego biskupa, kapłanów i za wszystkich potrzebujących, łącznie z duszami czyśćcowymi. Swe posłannictwo kontemplacyjne streszcza w tych oto słowach: „Nie możemy iść, głosząc światu, aby dusze się nawracały, jesteśmy jednak zobowiązane do ciągłej modlitwy za te wszystkie dusze, które wyrządzają zniewagi Bogu... szczególnie naszymi cierpieniami, a więc zasadą życia ukrzyżowanego” (tamże, IV, 877). Nasza Święta pojmuje to posłannictwo jako „stanie pośrodku” między ludźmi a Bogiem, między grzesznikami a Chrystusem Ukrzyżowanym.

Weronika głęboko przeżywa udział w pełnej cierpienia miłości Jezusa, mając pewność, że „cierpienie z radością” stanowi „klucz miłości” (por. tamże, I, 299.417; III, 330.303.871; IV, 192). Zwraca uwagę, że Jezus cierpi za grzechy ludzi, ale również za cierpienia, jakie Jego wierni słudzy musieli znosić w ciągu wieków, w czasach Kościoła, właśnie z powodu swej mocnej i konsekwentnej wiary: „Jego Odwieczny Ojciec – pisze w Dzienniku, mając na myśli Jezusa w chwili Męki – pozwala Mu widzieć i odczuć w tym punkcie wszystkie cierpienia, które musieli znieść jego wybrańcy, najdroższe Mu dusze, a więc te, które skorzystały z Jego Krwi i ze wszystkich Jego cierpień” (tamże, II, 170). Jak mówi o sobie Paweł Apostoł: „Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół” (Kol 1,24). Weronika dochodzi do tego, że prosi Jezusa, aby została ukrzyżowana wraz z Nim: „W pewnej chwili zobaczyłam, że z Jego najświętszych ran wychodzi pięć jaśniejących promieni; i wszystkie dochodzą do mojej twarzy. I ujrzałam, jak promienie te stają się jakby małymi płomykami. W czterech były gwoździe; w jednym zaś była włócznia, jakby ze złota, cała płonąca i przeszyła mi serce, od jednego boku do drugiego... a gwoździe przeszyły ręce i nogi. Poczułam wielki ból; ale w tym samym bólu ujrzałam się i poczułam się cała przemieniona w Bogu” (Dziennik, I, 897).

Święta byłą przekonana, że uczestniczy już w Królestwie Bożym, ale jednocześnie wzywa wszystkich świętych błogosławionej Ojczyzny, aby przybyli jej z pomocą na ziemskiej drodze jej ofiary, w oczekiwaniu na błogosławieństwo wieczne; jest to stałe dążenie jej życia (por. tamże, II, 909; V, 246). W stosunku do kaznodziejstwa tamtych czasów, skupionego nierzadko na „zbawianiu się duszy” w wymiarze indywidualnym, Weronika ukazuje silne poczucie „solidarne”, wspólnoty ze wszystkimi braćmi i siostrami w drodze do Nieba. Albowiem sprawy doczesne, ziemskie, chociaż doceniane w duchu franciszkańskim jako dar Stwórcy, okazują się zawsze względne, całkowicie podporządkowane „smakowi” Boga i pod znakiem radykalnego ubóstwa. W communio sanctorum (komunii świętych) wyjaśnia ona swe oddanie kościelne, jak również związek między Kościołem pielgrzymującym a Kościołem niebieskim: „Wszyscy święci są tam, na górze – pisze – dzięki zasługom i męce Chrystusa; ale współdziałali oni we wszystkim tym, co uczynił Nasz Pan, tak, iż ich życie zostało całkowicie uporządkowane i uregulowane przez te same (ich) dzieła” (tamże, III, 203).

W pismach Weroniki znajdujemy wiele cytatów biblijnych, niekiedy nie bezpośrednich, ale zawsze trafnych: ujawnia ona zażyłość ze Świętym Tekstem, którym karmi się jej doświadczenie duchowe. Należy podkreślić ponadto, że silne elementy mistycznego doświadczenia Weroniki nigdy nie są oddzielone od wydarzeń zbawczych, sprawowanych w liturgii, w której szczególne miejsce zajmuje głoszenie i słuchanie Słowa Bożego. Pismo Święte rozświetla zatem, oczyszcza i utwierdza doświadczenie Weroniki, czyniąc je kościelnym. Z drugiej jednak strony właśnie jej doświadczenie, zakotwiczone w Piśmie Świętym z niepospolitą intensywnością, prowadzi do bardziej pogłębionej i „duchowej” lektury samego świętego Tekstu, wchodzi w ukrytą głębię tekstu. Nie tylko wyraża się słowami Pisma Świętego, ale naprawdę również żyje tymi słowami, nabierają one w niej życia.

Na przykład nasza Święta często cytuje wyrażenie Pawła Apostoła: „Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam?” (Rz 8,31; por. Dziennik, I, 714; II, 116.1021; III, 48). W niej przyswajanie tego tekstu Pawłowego, owo jej wielkie zaufanie i głęboka radość staje się faktem dokonywanym w jej własnej osobie: „Dusza moja – pisze Święta – została złączona z wolą Bożą a ja zostałam prawdziwie ustanowiona i umocniona na zawsze w woli Bożej. Zdało mi się, jakbym się nigdy już nie oddalała od tej woli Boga i że wróciłam do siebie dzięki tym właśnie słowom: nic nie będzie mogło oddzielić mnie od woli Bożej, ani zmartwienia, ani kłopoty, ani udręki, ani wzgarda, ani pokusy, ani stworzenia, ani demony, ani ciemności ani nawet sama śmierć, gdyż w życiu i śmierci chcę całkowicie i we wszystkim woli Boga” (Dziennik, IV, 272). Tak oto mamy także pewność, że śmierć nie ma ostatniego słowa, jesteśmy utwierdzeni w woli Bożej i tym samym rzeczywiście w życiu wiecznym.

Weronika jawi się zwłaszcza jako odważny świadek piękna i potęgi Miłości Bożej, która ją przyciąga, przenika i rozpala. Jest to Miłość ukrzyżowana, która odciska się na jej ciele, jak w przypadku św. Franciszka z Asyżu przez stygmaty Jezusa. „Moja oblubienico – szepcze mi Chrystus ukrzyżowany – drogie są mi twe akty pokuty, które czynisz za tych, którzy Mnie obrażają... Później, odrywając ramię od krzyża, skinął na mnie, abym zbliżyła się do Jego boku... I znalazłam się w ramionach Ukrzyżowanego. Tego, czego doświadczyłam w tym miejscu, nie mogę opisać: chciałam stać zawsze u Jego najświętszego boku” (tamże, I, 37). Również z Maryją Panną Weronika przeżywa związek o głębokiej intymności, poświadczony słowami, które usłyszała od Matki Bożej i które przytacza w swym Dzienniku: „Sprawiłam, że spoczęłaś na mym łonie, że jesteś w jedności z moją duszą i z niej zostałaś jakby w locie zaniesiona przed Boga” (IV, 901).

Święta Weronika Giuliani wzywa nas, abyśmy wzrastali w swym życiu chrześcijańskim w jedności z Panem, zdając się na Jego wolę z pełnym i całkowitym zaufaniem, oraz w jedności z Kościołem, Oblubienicą Chrystusową; wzywa nas do udziału w cierpiącej miłości Jezusa Ukrzyżowanego dla zbawienia wszystkich grzeszników; wzywa nas do spoglądania w kierunku Nieba, celu naszej ziemskiej wędrówki, gdzie będziemy wraz z naszymi braćmi i siostrami przeżywać radość pełnej wspólnoty z Bogiem; wzywa nas do codziennego karmienia się Słowem Bożym, aby rozgrzewać swe serca i ukierunkowywać swoje życie. Ostatnie słowa Świętej można uznać za syntezę jej pasjonującego doświadczenia mistycznego: „Znalazłam Miłość, Miłość pozwoliła się ujrzeć!”

 

Ofiara na klasztor

 

Galeria zdjęć

 

Polecamy